Your Federal Quarterly Tax Payments are due April 15th Get Help Now >>

SCENARIUSZ _BIESIADY_SLASKIEJ by niusheng11

VIEWS: 70 PAGES: 4

									                SCENARIUSZ BIESIADY ŚLĄSKIEJ
           zorganizowanej w Miejskim Przedszkolu nr 57
                  im. Krasnala Hałabały w Katowicach


I. Oficjalne powitanie zebranych gości i górników.

Biesiada to nie tylko wspólne śpiewanie, to także bery śmieszne i ucieszne.
Józef Lompa pierwszy zbieracz folkloru napisał w 1844: ”na człowieka, który próżne
rzeczy plecie mówią „to jest głupi bera ,stary baja”.
„Bery to nic innego jak żarty i kawały, humoreski i dowcipy , z których słyną Ślązacy.
Śmiech jest człowiekowi potrzebny jak słońce i woda , śmiech jest najlepszym
lekarstwem na smutki i troski.

Przedstawienie prowadzącej – p. Ani.

II. „Stanisław Ligoń jest najzasłużeńszym Polakiem dla Polski na Śląsku. On najwięcej
się polskości berami i bojkami w ratowaniu języka polskiego, chociaż w postaci gwary,
przysłużył”.
Ludzie zmęczeni i utrudzeni pracą szukali odpoczynku, spokoju i uciechy, i te przyniósł
im Karlik z Kocyndra, tak nazywano Stanisława Ligonia.
Do skarbca anegdot, żartów dorzućmy jeszcze humorystyczne opowiastki słynnego
śląskiego gawędziarza:

Przepisy PKP dla podróżujących:
1. Chto chce jechać kolejom – ten musi mieć bilet. Bilet kupuje się przi kasie za
pieniądze, aż do tego miejsca, kaj się chce jechać. Chto jechać nie chce – może biletu nie
kupować.
2. Naczelnik stacyi abo zawiadowca jest łod tego, coby kozoł trąbić abo tyż żeby piskoł.
Poznać go idzie po czerwonej czapce, takim samym nosie i zaspanej minie.
3 .Do pociągu wsiado się bez drzwiczki i wysiodo się tom samom drogom. Jednocześnie
do Krakowa i Bytomia wyjechać nie idzie.
4. Kierunek jazdy wybiero se sam podróżny. Dozwolono mu jest na ten przykład z
Bytomia do Sosnowca jechać przez Wrocław.
5. Dzieci płacom pół bileta. Panny po 30 latach za dzieci uwożoć nie idzie, chodźby były
małe i bardzo głupie.
6. Siafner, czyli konduktor, jest to taki urzędnik, kiery robi dziurki.
7. Chto mo bilet wolnej jazdy, ten płacić nie potrzebuje – chyba że się koniecznie uprze.
8. Do kupeju można zabierać ino meńsze tłumoczki, przez co żony zabierać nie wolno.
9. Jeżeli podróżny chce ździebko użyć ruchu, wolno mu lecieć za pociągiem.
10. Jeśli się pociąg wykolei, to mu tego nie śmiesz brać za złe, bo przeca koń ma śtyry
nogi, a tyż się potknie.
11.Jak pociąg jest w połnym biegu, wtedy do knajpy wstępować nie możno.
12. Pociągów przez letnie miesiące się nie łogrzywo.
13. Za nieudane napady miłosne dyrekcje nie łodpowiadajom.
14. Pociągi nadchodzom w rozmaitych godzinach z rozmaitych stacyj.
15. Za jodło i picie w resturacjach kolejowych musi się płacić.
16. Używać firanek wagonowych na pieluchy lo dziecek nie wolno.
17.Polowanie i strzylanie w wagonach jest niedozwolone, za wyjątkiem niesrogiej
nagonki na gęsi.

III. „Pociąg pospieszny” – wejście dzieci do sali. Dzieci ustawione w pociąg śpiewają
piosenkę.

IV. Barbórka – to górnicze święto. Posłuchajmy i popatrzmy, co przygotowały dzieci z
tej okazji.

V. „Jeżyki”: wierszyk + „W naszej kopalni”
   „Jarzębinki”: wiązanka śląska (tańce)

VI. Dziękujemy dzieciom, a teraz poprosimy p. Ulę o przeczytanie przypowiastki „Mioł
szczęści”.

VII. Dzieci pośpiewały, p. Ula poczytała, a teraz czas na zebranych gości. Na rozgrzewkę
zaśpiewamy to, co każdy z nas dobrze zna! Jeśli znajdzie się ktoś kto nie zna, niech
zerknie do „ściągi”.

VIII. „Szła dzieweczka” – piosenka.

IX. Żebyśmy się nie zanudzili na śmierć, mamy niespodziankę!
Losujemy ponumerowane koperty z dowcipami. Chwila na przygotowanie.

X. „Karlik” – piosenka w wykonaniu dzieci.

XI. Czytanie 4 wylosowanych dowcipów przez rodziców.

XII. Pozostali „kawalarze” się przygotowują, a w tym czasie dzieci zaśpiewają piosenki:
„Miała baba kokocika” i „Ożenił się wróbelek”.

XIII. Kolejne 4 dowcipy czytane przez rodziców.

XIV. Odczytanie przez p. Gienię opowiadania o Karliku i Franciku.

XV. „Poszła Karolinka” – śpiewanie piosenki wszystkich zebranych gości z podziałem
na role.

XVI. Dowcipy czytane przez rodziców.

XVII. „Gdybym to ja miała” – piosenka śpiewana przez Marcelinkę i resztę dzieci.
XVIII. Czym byłaby biesiada bez jedzenia? Ale nim usiądziecie do stołu, posłuchajcie
przestróg Karlika z kocyndra czyli St. Ligonia:

Ło dobrym wychowaniu słówek pora
Wiadomo, jak łokrutnie ciężko przychodzi zachować się w fajnym towarzystwie, przy
fajnym stole, żeby nie zwrócić na siebie uwagi, nie narazić się na pośmiewisko i miano
festelnego soronia. Ażeby tego uniknąć i zdobyć sobie podziw i uznanie fajnego i dobrze
wychowanego, trzymać się trza następującej recepty :
Jak wstaniesz z łóżka ,zarozki się umyj i to z mydłem, wszystko jedno jakim, ale
mydłem.
Są tacy, kierzi twierdzom, że mydło psuje skóra i wolom się posikać jakomś tam
woniącom wodą . Ci robiom stanowczo źle. Bowiem takiego zarozki w towarzystwie
pocują, a myśleć bydom ludzie, że jest pomiędzy nimi kozioł, albo inksze woniące
stworzonko. Nie zapomnij nigdy umyć se karku i uszów.
Pazurów nie łobgryzej, bo mosz do tego nożyczki. Załoby za pazurami nigdy nie noś, bo
to niehigienicznie i pobudzo do drwin.
Jeżeliś się przekonoł, żeś w porządku i łobejrzoł się od stóp do głowy, to możesz zwonić,
ale po lekutku, żeby zaś nie padali, że się już żarcio nie możesz doczekoć.
W pokoju zastaniesz już gości, kierzy siedzom i jedno ło tym jednym myślą: kiedy to już
dadzą pożryć! Głośno tego jednak żoden nie pado i ty tego nie rób.
Po jakimś czasie możesz se tak szpasobliwie pedzieć, żeś nie prziszoł lo przyjemności, a
ino dlo jedzenio. Tego ci widzisz za złe nie weznom, a pedzom, żeś dowcipny i mosz
humor. Jakeś srogi, ciężki i szeroki w zadku, nie siadej, bo może się zdarzyć, że złomiesz
stołek abo zofa. Toć pani domu w takich wypodkach zwykle pado: „ A to nic nie szkodzi
, ale po cichu se pado „ żebyś puk jak krupniok .” Nojlepiej łoprzyj się szykownie ło
ściana ( chociaż w nowym budynku tyż tego nie rób, bo ściana mogłaby się zawalić ).
Pamiętaj: swoich łobgryzionych kości somsiadce na talerz nie kładź, z tym że na twoim
już nie mosz placu.
Jeśli na półmisku jeszcze jest jaki kąsek , to podej go swojej damie, po cichu pomyśl,
żeby nie wziena.
Toć możesz to tak urządzić, żeby się troszka namyślała, cy go wziąć, cy nie. Wtedy
padej: O, a wiec dostołech kosza, to jo się byda musioł nad tym kąskiem zlitować – i
wartko z nim do gęby. Jeśli zrobisz to gryfnie i szykownie, to możesz być pewien, że ci
się to zawsze udo.
Jednym słowem: co się tycy jedzenio, dowej wdycki pozór. Somsiadowi michy nigdy z
ręcyska nie wydzierej i nie skrzec bez stół. – Mie! Mie sam dejcie przodzi!

XIX. Zaproszenie na poczęstunek, pozostali uczestnicy biesiady śpiewają:
  - „Górnicze skarby pod ziemią”
  - „Górnicy, górnicy”
  - „Nie ma to, ej nie ma”
  - „Dzieweczko ze śląska”
  - „Głęboka studzienka”
  - „Tam nad Wisłą”
  - „Już zachodzi czerwone słoneczko”
  - „Do bytomskich strzelców”
  - „Stokrotka”
XX. Na zakończenie posłuchajmy bajki o Kubusiu Puchatku.

XXI. Krąg – „Stańmy bracia wraz” – zakończenie.

								
To top