cukiernia

Document Sample
cukiernia
Shared by:
Anonymous
Categories
Stats
views:
76
downloads:
0
posted:
5/5/2008
language:
Polish
pages:
1
Ludzie od dziecka marzą, że będą strażakami, policjantami czy owocami Jogobelli. Jurek zawsze chciał być cukiernikiem. Nawet miał w dzieciństwie ksywkę ‘Wafel’, bo robił wafle z dżemem i bakaliami na każde spotkanie swojej paczki. Później wszystkie dzieciaki zapraszały go na swoje urodziny, bo wiadomo było, że Wafel przyniesie najlepszy tort jaki w życiu dane im było zjeść. Kiedy dorósł, wynajął małe pomieszczenie na parterze nowo wybudowanego bloku na Krzykach. Taka ot mała cukierenka. Po 5 latach zatrudniał 200 osób w 7 miastach Polski. Wciąż jednak sam zajmował się częścią zamówień na torty, przecież to było, to co kochał najbardziej. Było już dobrze po 22:00 kiedy kończył dekorować wielki czekoladowy tort zamówiony na jutro na 7:00. Z uśmiechem wypisywał lukrem ‘100 lat Maciusiu!’ na samym środku kręgu otoczonego serduszkami z wafli. Uśmiechał się na wspomnienie swoich pierwszych samodzielnie przygotowanych słodkości. Z zamyślenia wyrwał do dzwonek zamontowany nad drzwiami do cukierni, który sygnalizował wejście klienta. Wydawało mu się, że zamykał drzwi na klucz... Może jakiś zabłąkany amator ciastek zauważył światło i myślał, że coś nabędzie? Wycierając ręce ściereczką wyszedł z ‘kuchni’ za ladę. Klienci rzadko zjawiają się z bronią palną. Właściwie ten był pierwszy. - Witam, pewnie mnie pan nie zna... – powiedział mężczyzna w czarnym płaszczu, kapeluszu i przede wszystkim, z całkiem sporym rewolwerem w ręce. – Jestem Maślana. Zdaje się, że na pana mówią Wafel. Mój szef ma zdaje się poczucie humoru, że akurat mnie tu przysłał. W każdym razie, szef lubi słodycze, dlatego nie policzy panu drogo. 500 złotych za spokój to w jego przypadku bardzo mało. - 500 złotych? A-ale cz-czemu? O-o co chodzi? - 500 złotych, co miesiąc, za ochronę. Przecież chyba pan się spodziewał, że w końcu i do pana przyjdziemy? - J-ja.. Tak, oczywiście, zapłacę... – przez mózg przepływały mu gorączkowo myśli. Jeśli nie zapłaci to pewnie znajdą na niego sposób. Bał się o swoich bliskich... Jedynym co kochał bardziej od cukiernictwa byli przecież żona i synek.. - No, pan widzę ugodowy jesteś. Forsa ma być jutro, dokładnie o 15:00 robisz pan przerwę, kolega przyjdzie. Jerzy zauważył jakiś napis wyszyty na plecach płaszcza, jednak nie był w stanie rozróżnić liter. Serce tłukło mu się w piersi, mimo że już nikt do niego nie celował. Co on robi, układa się z mafią? Ale jaki ma wybór? O 15:00 wywiesił tabliczkę ‘zaraz wracam’. Trzy minuty później usłyszał dzwoneczek. Mężczyzna w brązowym prochowcu podszedł do kasy. Jerzy powoli wyciągnął w jego stronę piniądze. – Co to ma być?! Jerzy zdumiony przyjrzał się swojej dłoni. Trzymał w niej 5 banknotów stuzłotowych. Może nie odpowiada im nominał? – 500 złotych, tak się umówiliśmy.. – zaczął niepewnie - Pięć stów od KAŻDEJ twojej cukierni we Wrocławiu, koleś. 4 tysiaki co miesiąc, albo inaczej porozmawiamy.. - A-ale j-j-j-ja nie-nie mam t-takich pieniędzy w t-tej chwili.. - Nie masz? Dlaczego? Chciałeś oszukać szefa, co? - N-nie nie, nigdy... J-j-ja t-tylko m-m-m-m-musiałem coś źle z-z-zrozumieć.. - Co ty koleś, przygłupi jakiś jesteś czy jak? Maślana się jasno chyba wyraził? Słuchaj, nie zależy mi na twojej krwi, więc dam ci jeszcze jedną szansę. Jutro o 15:00, wszystko jak dzisiaj, tylko żebyś mi miał całą forsę, jasne? - T-tak, dz-dziękuję... Cztery tysiące złotych.. co miesiąc. To znacznie uszczupli jego budżet. Ale przynajmniej rodzina będzie bezpieczna. Zyski ze wszystkich cukierni w mieście to około 50 tysięcy miesięcznie, jeśli będzie musiał oddać 4, to chyba będzie musiał też kogoś zwolnić, swoim 20 pracownikom płaci po 2 tysiące miesięcznie. A może bardziej się opłacałoby trochę podnieść ceny, o 3%..? Następnego dnia o 15:00 zjawił się Maślana. Wziął pieniądze i wyszedł. Tym razem Jerzy odczytał napis na płaszczu. ‘I’m one of those bad things that happen to good people’. Uśmiechnął się do siebie.




Share This Document


Related docs
by registering with docstoc.com you agree to our
privacy policy

You are almost ready to download!

You are almost ready to download!