Docstoc

KONIEC POLSKI. BALCEROWICZ

Document Sample
KONIEC POLSKI. BALCEROWICZ Powered By Docstoc
					9 grudnia 2012

"Plan Balcerowicza" – Szok Gospodarczy dla Polski

Dziś już wiemy, że w czasie zmiany ustrojowej w Polsce, narzucony Polsce plan
gospodarczy zwany „Planem Balcerowicza”, był niszczący dla naszej gospodarki i
naszego społeczeństwa. Był to nader perfidny wariant popularnej terapii szokowej,
historycznie stosowanej w wielu innych krajach.

Tzw. "plan Balcerowicza" był klonem, wymuszanym przez Zachód na czele z USA na
krajach słabiej rozwiniętych i zadłużonych, agendy Consensusu Waszyngtońskiego. Jego
rzeczywistym celem było otwarcie rynków tych krajów, w tym zwłaszcza rynków
finansowych, dla ich nieograniczonej eksploatacji przez Zachód. Podstawowe założenia
tego klonu opracował na wiosnę 1989 roku przedstawiciel żydowskiej oligarchii
finansowej w USA, słynny spekulant George Soros. Jego plan "terapii szokowej"
zakładał przejęcie w zamian za długi polskiego przemysłu państwowego oraz drastyczne
cięcia wydatków publicznych, a socjalnych przede wszystkim. Plan "terapii szokowej"
Sorosa został zaakceptowany zarówno przez przedstawicieli komunistycznego rządu
Mieczysława Rakowskiego, jak i grupę tzw. solidarnościowych "doradców" na czele z
Bronisławem Geremkiem. Ten fakt udokumentował G. Soros w swej książce
Underwriting Democracy, opublikowanej w Nowym Jorku w 1991 roku. Dość
szczegółowo omówił w niej swoją rolę w tzw. transformacji ustrojowej komunizu - od
założenia w Polsce swej Fundacji Batorego w 1988 i spotkania z gen. Wojciechem
Jaruzelskim, po przedstawienie idei terapii szokowej komunistycznemu premierowi M.
Rakowskiemu.

Ostateczną wersję planu "terapii szokowej" Sorosa opracował sponsorowany przez niego
hochsztapler ekonomiczny z Harwardu Jeffrey Sachs. Kilka lat póżniej odszedł on w
zapomnienie za machlojki z funduszem $350 milionów dolarów przeznaczonym przez
rząd USA na pomoc w reformach w Rosji. Skończyło się to likwidacją tego programu i
ugodową karą $26 milionów opłaconą przez Universytet Harvardu. W opublikowanym w
2006 roku polskim tłumaczeniu książki J. Sachsa Koniec walki z nędzą, przedstawił on
szczegółowo okoliczności powstania ostatecznej wersji planu. W czerwcu już po
częściowo wolnych wyborach wraz z przedstawicielem Międzynarodowego Funduszu
Walutowego Davidem Liptonem, w redakcji informacyjnej „Gazety Wyborczej”, powstał
ostatecznie tzw. plan Balcerowicza – „Pracowaliśmy całą noc do świtu, a w końcu
wydrukowaliśmy piętnastostronicowy tekst, w którym przedstawiliśmy zasadnicze
koncepcję i planowany chronologiczny porządek reform." Po jego akceptacji przez
„triumwirat „Solidarności”, jak J. Sachs nazywa Adama Michnika, Jacka Kuronia i
Bronisława Geremka i końcowej akceptacji Lecha Wałęsy, decydująca okazała się
rozmowa w sierpniu 1989 roku z desygnowanym do roli nowego premiera T.
Mazowieckim. „Musiał znaleźć kogoś, kto naprawdę byłby w stanie podjąć się tak
ogromnego wysiłku. Wspomniał o Leszku Balcerowiczu, którego nie znałem - pisze J.
Sachs - W końcu to właśnie Balcerowicz pokierował wykonaniem trudnych zadań
gospodarczych." Plan w wersji J. Sachsa w ostatecznej ostał zaakceptowany na jesieni
1989 roku przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wszedł do realizacji w
zaakceptowanym przez Sejm pakiecie 11 ustaw, a nazwano go "Planem Balcerowicza",
choć sam Balcerowicz nigdy nie miał nic wspólnego z jego stworzeniem.

Balcerowicz urodził się w 1947 roku w gospodarstwie średniorolnym. Dość wcześnie
pokazał swój talent do abstrakcji cyfrowych i pewnie dzięki temu ukończył nie tylko
studia magisterskie na SGPiS, ale nawet studia doktoranckie. To ogromny jego awans
społeczno-zawodowy. Na studiach w SGPiS Balcerowicz zajmował się głównie
ekonomią polityczną socjalizmu. Jak wspomina doc. Józef Kossecki, który poznał
Balcerowicza na swoim seminarium w gmachu Komitetu Warszawskiego PZPR w 1980
roku, wykazał on całkowitą ignorancję w dziedzinie psychologii gospodarczej – w ogóle
nie rozumiał problemu motywacji ludzi do pracy. Ta ignorancja mu została. Podczas
swojego „szkolenia” w USA uchwycił tylko sprawę walki z inflacją. Bo to było
najbardziej kompatybilne z ekonomią marksistowską, która stale borykała się z
problemem w komunistycznej "gospodarki niedoboru". Problem konieczności dławienie
popytu w gospodarce socjalistycznej, w związku ze stałymi w niej nieodoborami podaży,
był bowiem nieustający. W 1980 roku Balcerowicz głosił bardzo oryginalną tezę, że
Polskę zbawią banki. Trzeba przyznać, że temu podejściu został wierny.

Wąska specjalizacja w dziedzinie finansów, za to bez uczuć emocjonalnych, czy też
poczucia winy za krzywdy powstałe ze swoich działań, wskazuje na cechy
psychopatyczne osobowości, a nawet na psychopatię. Psychopatię, czyli chorobę
psychiczną, która jest niebezpieczna, ale nie wymaga hospitalizacji. Takiego właśnie
człowieka potrzebowali do terapii szokowej w Polsce jej autorzy - USA i Zachód,
amerykańska oligarchia finansowa, Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz
Walutowy. Potrzebowali kogoś miernego, ale za to posłusznego i wiernego. Chłopskiego
socjopatę z tytułem doktora ekonomii, czapkującego możnym tego świata.

Kiedy w 1990 roku zostałem zarejestrowany jako kandydat na prezydenta, Leszek
Balcerowicz od samego początku kampanii wyborczej był moim ulubionym "chłopcem
do bicia". Donoszono mi z kuluarów Sejmu, że narzekał z tego powodu, ponieważ nigdy
nie spodziewał się żadnej krytyki. Na każdym wiecu wyborczym powtarzałem hasło,
które później przywłaszczył sobie Andrzej Lepper, „Balcerowicz musi odejść”. A było
go za co bić. Za stały kurs dolara. Za podatek obrotowy. Za popiwek. Za złodziejską
prywatyzację. Za chęć przekazania polskich banków w ręce zagranicznych inwestorów.
Za niszczenie banków spółdzielczych. I za blokadę w tym samym czasie wszelkich
inicjatyw powstania nowych banków, takich jak Bank Solidarności przy stoczni
Gdańskiej.

Już w pierwszym roku tych okrutnych działań doprowadził on do spadku GDP o 40%,
ale pozorował sukces "kreatywną" księgowością. W czasach komunizmu w Polsce, w
czasie centralnie sterowanej gospodarki, największym problemem przedsiębiorstw
państwowych było zaopatrzenie w surowce. A więc dyrektorzy tych przedsiębiorstw
„chomikowały” znaczne zapasy, aby mieć ciągłośc produkcji. Przy stałym kursie dolara,
Balcerowicz przewaloryzował te zapasy w złotówkach, aby pokazać, że jego działanie
jest sukcesem dla Polski. Był to księgowy szwindel na skalę kraju, którego obywatele
nagle poczuli wielką biedę i strach o swoje miejsca pracy. Czuł się silny, ponieważ rząd
amerykański zabezpieczał kurs złotówki funduszem stabilizacyjnym na miliard dolarów.
Fundusz ten nigdy nie był użyty do tego celu, ponieważ rynek walutowy w pierwszych
latach zmiany ustroju w Polsce był bardzo słaby.

Prof. ekonomista Kazimierz Poznański z Uniwersytetu w Stanie Waszyngton w USA
podliczył w swojej książce „Wielki Przekręt”, że Polska za panowania Balcerowicza
straciła 85 miliardów dolarów. Ja uważam, że ta suma jest znacznie zaniżona, ponieważ
Balcerowicz przy stałym kursie dolara w okresie kilku lat nie wprowadził podatku od
procentów bankowych. A więc jakikolwiek inwestor zagraniczny mógł wymienić twardą
walutę na złotówki i przez rok zarobić 60% od kapitału. Albo i więcej. Przez kilka lat
Polska była rajem na ziemi dla rodzimych i międzynarodowych spekulantów. Takich
właśnie jak węgierski Żyd z USA George Soros, czy krajowy Art-B. Nigdy i nigdzie na
świecie nie można było tyle bezpiecznie zarobić bez podatku i bez rejestru zysków. A
przecież ten zysk był wypracowany przez Polaków. W taki to sposób Balcerowicz robił
tylko to co potrafił – kosztem ludzkiej pracy dusił inflację i tym samym zdusił żywotność
narodu. Normalny człowiek z sumieniem nigdy by tego nie zrobił. Ale to jest nic dla
psychopaty, który sumienia moralnego nie posiada.

W 1992 udało mi się dostać informację na temat programu komputerowego do budowy
modelu gospodarki danego kraju. A więc ustawiłem ten program z danymi Polski w 1990
roku i z przyciskiem jednego guzika zobaczyłem wykres PKB na następne ćwierć wieku.
Byłem zaszokowany, że przy stałym kursie dolara wykres przez okres kilku lat
wykazywał wzrost, ale potem nagle spadał w dół. Uważałem to za bardzo ważne.
Uważałem to za odkrycie haka, jaki mieli przeciw sobie Polacy. Plan Balcerowicza
prowadził do zniewolenia biedą po kilku latach pozornego rozwoju. Myślałem wtedy, że
z powodu tego haka, kraj z budżetem dotowanym ze złodziejskiej prywatyzacji , padnie
za 10 lat lat, bo nie przewidziałem, że kolejne rządy zadłużą Polaków na ponad bilion
złotych aby nas tym zniewolić i utrzymać się przy korytach władzy. Balcerowicz miał
rację – wierzył w banki i co chciał, to dały.

Osobiście, nigdy bym nie dopuścił do stałego kursu dolara, ponieważ to grzech sprzedać
złoto za pół ceny. Mój plan zakładał 10% rocznej inflacji i wzmożoną działalność
eksportową z pomocą protekcjonizmu dla selektywnie wybranych gałęzi polskiej
gospodarki, aby tak jak Chiny wyeksportować bezrobocie do innych krajów. W
kontraście do „planu Balcerowicza” wykres mego programu gospodarczego dla Polski
wykazał zdrowy wzrost PKB, przy jednoczesnym wzroście dochodów Polaków.
Działając po partyzancku można było w czasie dwóch dekad dogonić Zachód. Nie chcę
tutaj wymieniać nazwisk ludzi, którzy osobiście przekonali do perfidnego modelu
reformy Balcerowicza ówczesnego prezydenta Polski gen. Wojciecha Jaruzelskiego i
wszystkie partie polityczne. Trudno nawet ich za to winić, ponieważ ten okrutny plan był
też promowany w Polsce przez ambasadę USA. Przyjęcie tego planu dawało bezkarność
odchodzącej ekipie politycznej za grzechy popełnione w czasie komunizmu. Największą
winę za poparcie „planu Balcerowicza” ponoszą polskojęzyczne media, które wyszydzały
i ośmieszały wszelkie inne propozycje i nie dały możliwości publicznej debaty na temat
przyszłości gospodarczej naszego kraju. Obecnie, kiedy widzę jak ogromnie ten
szkodliwy i bezduszny „plan Balcerowicza” zaszkodził Polakom, nie mam żadnej
satysfakcji z tego powodu, że ćwierć wieku temu miałem rację.

Jednocześnie nie tracę nadziei, że odnowa gospodarcza Polski jest możliwa. Dlatego
bulwersują mnie takie książki jak wyżej wspomniany „Wielki przekręt” prof.
Poznańskiego, który kończy swoja pracę pesymistycznym zdaniem: „jako ekonomista nie
wiem jak budować kapitalizm bez kapitału”. Wiele przykładów w krajach, którym udało
się dojść do poziomu względnego dobrobytu, niepotrzebni byli tacy ekonomiści, którzy
tylko potrafią podliczyć historyczne straty. Nie jestem ekonomistą – od 38 lat jestem
prywatnym przedsiębiorcą i od czasu do czasu, kiedy wymaga tego sytuacja, jestem
politykiem. A to dlatego, że kiedy żyłem przez trzy lata w Peru (1982-1985) przejrzałem
na oczy i zobaczyłem że polityka jest największą dźwignią w ludzkim świecie.
Zobaczyłem, że to jest dźwignia, która łatwo może zmienić los milionów ludzi. Zarówno
na dobrą, jak i złą przyszłość. Byłem tym odkryciem olśniony. Nigdy przedtem nie
interesowała mnie polityka a nagle zmieniłem zdanie i tak uważam do dzisiaj. Warto
walczyć o poszanowanie wolności obywateli oraz chronić ich przed wszelką grabieżą –
rodzimą i zagraniczną, aby każdy człowiek miał prawo owoców swojej pracy.

Moi rodzice odbudowali Polskę z gruzów i bez kapitału po II Wojnie Światowej. A to
dlatego, że było w nich wielka radość z powodu zakończenia wojny. Ten okres „wiosny
ludu” w swoich książkach pięknie opisuje Maria Dąbrowska, w której domu w
Komorowie pod Warszawą jako nastolatek czasem bywałem. Ludzki entuzjazm i zapał to
ważniejsze niż kapitał wartości. Polska będzie bogatym krajem, kiedy będziemy mieli
takie uczucie w naszych sercach, że my ludzie wolni budujemy nasz wspólny dom.
Warunkiem zasadniczym, czyli kamieniem węgielnym takiej budowli jest wyszydzane
dziś państwo narodowe ze swoja własną kulturą i chęcią do wspólnej walki o byt i
dobrobyt na arenie międzynarodowej.

Musicie uwierzyć na podstawie licznych przykładów innych krajów, że tylko państwo
narodowe stworzy warunki do zwiększenia ilości miejsc pracy i dobrobytu swoich
obywateli. Wszelkie inne plany narzucone przez obcych doprowadzą do dalszego
zniewolenia, biedy aż po zagładę biologiczną naszego polskiego rodu. Doskonale sobie
zdaję sprawę, że takie stwierdzenie działa jak czerwona płachta na byka na naszych
odwiecznych wrogów, którzy nas chcą zdominować i upokorzyć. I właśnie dlatego, że
tak bardzo jest im straszne państwo narodowe, powinniśmy o tym mówić i to robić. Na
tym froncie już sam strach naszych oponentów daje nam obietnicę zwycięstwa i wskazuje
drogę na rozwój gospodarczy naszej Polski.

Stanisław Tymiński

Acton, Ontario, 9 grudnia 1990

www.rzeczpospolita.com

				
DOCUMENT INFO
Shared By:
Stats:
views:54
posted:1/13/2013
language:Polish
pages:6
Description: POLAND AFTER COMMUNIST CRASH 1989