program pelny blokowy by cX6wvJ5

VIEWS: 11 PAGES: 19

									Piątek, 11 marca 2011 r.

11.00-14.35 BLOK I

Otwarcie XIII Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów

Pod dachem wietnamskich mnichów zen
Joanna Różycka

To było coś znacznie więcej niż turystyczna wizyta w dalekowschodnim klasztorze. Grupie studentów, głównie
psychologii międzykulturowej, pod kierunkiem dr Joanny Różyckiej udało się uzyskać zgodę na pozostanie w
klasztorze zen w miejscowości Da Lat w Wietnamie przez całe trzy tygodnie, chociaż nigdy wcześniej mnisi nie
pozwolili nikomu z zewnątrz gościć u siebie dłużej niż jedną noc.
Razem z mnichami i mniszkami ośmioro Polaków wstawało codziennie o 3.30 rano, spożywało z nimi wspólne posiłki,
pracowało w ogrodzie, słuchało wykładów, czytało książki w klasztornej bibliotece i odbywało trzy medytacje zen,
trwające po dwie godziny każda. Efektem pobytu w wietnamskim klasztorze jest m.in. film, na którym
zarejestrowano przebieg poszczególnych ceremonii oraz rozmowy z mistrzem zen Thich Thanh Tu.

Dwa pluszaki i w drogę!
Maciej Mężyński

Jeśli komuś wydaje się, że narodziny dzieci, a tym bardziej dwójki dzieci, to koniec marzeń o dalekich podróżach,
powinien... No właśnie: wrzucić niższy bieg, zabrać butelkę na mleko, dwa pluszaki i ruszyć w drogę. Maciejowi
Mężyńskiemu i jego żonie trzy- i sześcioletni współtowarzysze rowerowej wyprawy pozwolili na nowo odkryć pasję
podróżowania. Bez nich Mężyńscy raczej nie mieliby szans na zawieranie codziennie nowych znajomości na placach
zabaw.
Jadącej spokojnym tempem, średnio 50 km dziennie, czteroosobowej rodzinie udało się w trzy miesiące przemierzyć
rowerami pół Europy, z Bratysławy do Rzymu, zaledwie trzy razy zatrzymując się po drodze w hotelach. W
rodzinnych biwakach i noclegach pod namiotami rozsmakowali do tego stopnia, że podróż zamierzają kontynuować i
dojechać przynajmmniej aż do Lizbony.

Magister Kowalski
Tomasz Kowalski

To się nazywa mocne wejście w dorosłość. Latem 2009 r. Tomasz Kowalski został magistrem Kowalskim i uznał, że to
najwyższa pora, by wreszcie ruszyć przed siebie. Swoją podróż dookoła świata zaplanował na rok, potrwała jednak o
połowę dłużej. Czym tylko się dało przemierzył Azję Południowo-Wschodnią, Australię i Amerykę Północną. Gdy
zaczynało brakować pieniędzy – pracował (m.in. jako rikszarz i sprzedawca w sklepie ze sprzętem górskim), gdy była
okazja – wspinał się (zdobył Górę Kościuszki i strawersował McKinley). Poza tym biegał (w jednym z najtrudniejszych
górskich wyścigów świata - Mount Kinabalu International Climbathon na Malezji, w czterdziestostopniowym upale
wokół Uluru oraz w ultramaratonach w Kanadzie i USA), pływał po Jukonie i zrealizował chłopięce marzenie o nauce
tajskiego boksu, biorąc udział w obozie w Tajlandii, gdzie w tropikalnym klimacie przez kilka tygodni odbywał po dwa
wyczerpujące treningi dziennie.

„Islandia jest kobietą”
Piotr Mitko

Nie było łatwo zrealizować ten film, i to nie tylko dlatego, że Islandia uchodzi za kraj, w którym warunki do jazdy
rowerem są najtrudniejsze w Europie. Piotr Mitko w sześć tygodni przemierzył 4 tys. km wzdłuż wybrzeży wyspy,
przez cały ten czas wytrwale ładując swoją kamerę za pomocą chałupniczo zmajstrowanej przez kolegę prądnicy.
Dzięki temu udało mu się uchwycić i uwiecznić mnóstwo różnorodnych aspektów samotnej podróży. Film zarówno
oddaje atmosferę odwiedzanych miejsc, jak i dokumentuje stan uczuć oraz refleksje towarzyszące rowerowej
tułaczce w cieniu wulkanów.

Pasja odkrywcy, czyli co sądzą Majowie o roku 2012
Jan Gać - gość specjalny Kolosów
Podróż w głąb dusznego, gorącego i wiecznie zielonego lasu tropikalnego, w którym znaleźć można zdumiewające
pomniki starożytnej architektury i całe miasta zaszyte w ostępach dżungli. Lecz to mało. Prawdziwym wyzwaniem
jest poszukiwanie rozwiązań najbardziej fascynujących tajemnic. Z czego wynikał nieprzerwany cykl wzlotów i
upadków w cywilizacji Majów? Czy miała z nim coś wspólnego specjalna rachuba czasu, jaką się posługiwali? I
dlaczego powinno nas to szczególnie interesować już za rok? By odpowiedzieć na te i inne pytania, Jan Gać
wielokrotnie odwiedził Amerykę Środkową i śladami kultur prekolumbijskich przemierzał dzisiejszy Meksyk, Belize,
Honduras i Gwatemalę.

Jan Gać - podróżnik, historyk i fotograf, autor wielu artykułów, książek (m.in. „W ojczyźnie Majów” oraz „Meksyk”) i
przewodników (najbardziej cenione to te po Bliskim Wschodzie i Ziemi Świętej) od lat ze szczególną pasją zgłębia
związki między historią a współczesnością rdzennych mieszkańców Ameryki.

14.05-14.35 PRZERWA

14.35-18.00 BLOK II

Suerte gringos na Panamericanie
Rafał Benedyczak

Motocykliści, których spotykali na swojej trasie, zwykle reagowali uśmiechem politowania, widząc, na czym jadą
Elżbieta, Gosia i Rafał. Trzy chińskie motory o pojemności 150 CC. A właściwie El Pájaro (Ptak), Bandida (Bandyta) i
Tranquilo (Spokojny), bo oni zżyli się z nimi do tego stopnia, że nadali im nawet imiona. I oczywiście nie zamieniliby
ich na nic. Kupione na początku 2010 r. w Santiago de Chile pomogły im przez prawie dziewięć miesięcy niespiesznie
włóczyć się po Ameryce Południowej i Środkowej.
Trasa podróży to wiodła Autostradą Panamerykańską (słynną Panamericaną), to odbijała z niej w rozmaite ciekawe
miejsca. Troje motocyklistów najpierw udało się na południe i dotarło do położonej na końcu świata Ushuai (taki
napis, „Fin del Mundo”, wita wjeżdżających do tego miasta). Tam zmienili kierunek o 180 stopni i jadąc przez
Argentynę, Chile, Boliwię, Peru, Ekwador, Kolumbię, Panamę, Kostarykę, Nikaraguę, Honduras i Salwador zatrzymali
się dopiero w Gwatemali po przejechaniu ponad 30 tys. km.

Rok na Madagaskarze
Dominik Włoch

W wieku 27 lat spełnił swoje dziecięce marzenie o Afryce i zamieszkał na wyspie cudów – Madagaskarze. Przez blisko
rok pracował w prowadzonej przez misjonarzy przychodni, gdzie jako fizjoterapeuta opiekował się dziećmi z
porażeniem mózgowym oraz ludźmi po udarach i wylewach. W Bemaneviky, małej wiosce na północy Czerwonej
Wyspy, Malgasze szybko przyjęli go jak swojego.
Dominik Włoch przystosował się do życia bez telefonów, internetu i telewizji, opanował miejscowy język, poznał też,
jak smakują robaki, węże i nietoperze. Teraz bez trudu potrafi znaleźć lecznicze rośliny i pozbyć się wpełzających
wszędzie pijawek. Dzięki zaufaniu, jakie sobie zdobył, uczestniczył w „famadihana”, malgaskim obrzędzie przewijania
zmarłych, podczas którego wypił piwo z nieżyjącym dziadkiem kolegi.
Ponadto karmił lemury, uciekał przed wężami i pływał z żółwiem morskim. Nauczył się też wspinać na palmy po
świeże kokosy, gwizdać na dwóch palcach, strzelać z procy oraz naprawiać sieci rybackie. Zwiedził prawie cały
Madagaskar, spełnił marzenie i zrobił sobie miejsce na następne.

Tryptyk islandzki
Grzegorz Gontarz, Szymon Gontarz, Piotr Zaśko

35-dniowy trawers Islandii wykonany w stylu alpejskim, ze wschodu na zachód wyspy, przez lodowce, interior i bez
wsparcia z zewnątrz. Trójka Polaków zmagała się na trasie z bardzo trudnym terenem, lodem, śniegiem, szczelinami,
rwącymi rzekami lodowcowymi, wiatrem oraz wulkanami, dodatkowo transportując przy tym ponad 300-
kilogramowy ekwipunek niezbędny do samodzielnego przetrwania w takich warunkach.
Ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny nie poszedł jednak na marne: doświadczeni podróżnicy (za przejście lądolodu
Grenlandii w 2008 r. otrzymali na Kolosach wyróżnienie w kategorii „Wyczyn roku”) jako pierwsi przemierzyli wyspę
taką trasą, wyznaczając równocześnie dwie nowe drogi trawersujące lodowce Vatnajökull i Hofsjökull. 440,5 km
pokonali pieszo (przez lodowce) oraz na rowerach (przez interior).
Royalisci.pl - do Indii po motocykl i przygodę
Grzegorz Kusiorski

Ośmioro młodych ludzi poleciało do Indii po to, by kupić tam motocykle Royal Enfield, a następnie wrócić na nich do
Polski. W trakcie wyprawy musieli poważnie zmodyfikować plany, ale i tak nie żałują ani chwili z czterech miesięcy
spędzonych u stóp Himalajów.
Udało im się osiągnąć jedno z najwyżej położonych na świecie jezior, znajdujące się w Nepalu w cieniu Annapurny
Tilicho (4949 m), przejść przez przełęcz Thorong La (5416 m) i wjechać na motocyklach na przełęcz Khardung La
(5359 m). Przez Kaszmir zamierzali przemknąć po cichu i jak najszybciej, a jednak zwolnili, zostali tydzień i do dziś
wspominają tę zieleń i mieszkania na wielkich łodziach. Na trasie pokonali łącznie ok. 7 tys. km, nauczyli się jeździć po
śniegu, zdobyli ogromny bagaż doświadczeń i zaczęli planować nowe wyprawy.

Pamir rowerem
Grzegorz Szyszkowski

Ze względu na bardzo dużą wysokość, potężne rzeki, brak mostów, lawiny błotne i kamienne, wiatr oraz upał jazda
rowerem przez Pamir, jedne z najwyższych gór świata, stanowi ogromne wyzwanie. Tym większe, jeśli zamiast
korzystać z Pamir Highway, zamierza się szukać wrażeń na bezdrożach.
Dla Grzegorza Szyszkowskiego, laureata Kolosa 2006 w kategorii „Wyczyn roku”, rok 2010 był wyjątkowy: w czerwcu
wziął ślub, miesiąc później zaś „skoczył na główkę w białą mgłę” – ruszył do Tadżykistanu na samotną rowerową
wyprawę przez Pamir. Na trasie pokonał 2300 km, z czego zdecydowaną większość off-roadem na wysokościach
przekraczających nierzadko 4600 m. Udało mu się przejechać pięć największych dolin Pamiru, w tym nieosiągalną dla
samochodów z powodu wysokiego stanu rzeki dolinę Bartang, dotrzeć do jeziora Zor-kul w zamkniętej strefie
przygranicznej z Afganistanem i przemierzyć 700-kilometrowy odcinek, będący jednym z głównych szlaków przemytu
opium. Pamirem zachwycił się do tego stopnia, że nie ma wątpliwości, że kiedyś tu wróci. Już z żoną.

Granicami bez granic: quadem dookoła Polski
Artur Labudda

W realizacji tej samotnej wyprawy nie przeszkodziła mu nawet kolizja na trasie, i to na tyle poważna, że w jej wyniku
konieczna była wymiana pojazdu na nowy. Z pomocą życzliwych ludzi (w tym przypadku również samego sprawcy
zdarzenia!) wszystko jest bowiem możliwe. Artur Labudda w niespełna dwa miesiące przejechał quadem ponad 6 tys.
km, poruszając się możliwie jak najściślej wzdłuż granic Polski. Zaczął i skończył swoją podróż na Helu. Po drodze
bywało różnie: jazda brzegiem morza do Świnoujścia sprawiała wyłącznie frajdę, ale już przeprawa przez głębokie
błota gdzieś na odludziu w Beskidzie Niskim stanowiła nie lada wyzwanie. Przydało się doświadczenie zdobyte kiedyś
podczas wyprawy 30-letnim UAZ-em nad Bajkał. Artur nie miał łatwo też z tego powodu, że od młodego wieku jest
niepełnosprawny – jako czternastolatek stracił w wypadku pod kołami pociągu obie nogi.

18.00-18.30 PRZERWA

18.30-23.15 BLOK III

Long Walk Plus Expedition
Filip Drożdż, Tomasz Grzywaczewski, Bartosz Malinowski

Hart ducha, odwaga i męstwo, a przede wszystkim wielkie pragnienie wolności, czyli idealny materiał na epicką
opowieść. Pomysł wyprawy „Long Walk Plus Expedition” wziął się z książki „Długi marsz” autorstwa Sławomira
Rawicza. Autor opowiedział w niej prawdziwą historię siedmiu więźniów, którzy na początku lat 40. XX w. podjęli,
zainicjowaną przez Polaka i z pozoru straceńczą, próbę wydostania się z sowieckiego obozu pracy w Jakucji na
dalekiej Syberii. Zbiegowie wyszli za druty łagru podczas szalejącej zamieci śnieżnej i w trakcie trwającego jedenaście
miesięcy morderczego marszu przebyli około 6,5 tys. km, aby w końcu dotrzeć do Kalkuty w Indiach.
W 2010 r. trzech młodych Polaków, Tomasz Grzywaczewski, Bartosz Malinowski i Filip Drożdż, postanowiło złożyć
hołd bohaterom sprzed lat. Najpierw odnaleźli mieszkającego dziś w Anglii 90-letniego Witolda Glińskiego, jednego z
uczestników tamtych dramatycznych wydarzeń, następnie zaś, idąc śladem jego i jego towarzyszy, w pół roku
przemierzyli 8 tys. km z Jakucka do Kalkuty, poruszając się wodą, pieszo, konno i na rowerach, oraz skrzętnie
dokumentując przebieg wyprawy.
Pijani Bogiem, czyli reporterskie odkłamywanie Azji
Max Cegielski - gość specjalny Kolosów

„Nienawidzę podróży i podróżników. A oto zabieram się do opowiadania o moich wyprawach” – tak Claude Lévi–
Strauss, wybitny antropolog, rozpoczyna swoją książkę „Smutek tropików”. Pamiętając o tym, Max Cegielski opowie
o trzech projektach literacko-artystycznych dotyczących: sufizmu w Pakistanie, Stambułu jako „miasta miast” oraz
pokonywania egzotyki na złomowisku statków w Indiach. Zaprezentuje też filmy i zdjęcia, zarówno będące
ilustracjami do jego książek, „Pijani Bogiem” oraz „Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu”, jak i pochodzące z
wystawy „Global prosperity”.
Czy, żeby podróżować, trzeba jechać w świat, czy raczej spojrzeć w głąb siebie?

Max Cegielski – dziennikarz, pisarz, prezenter radiowy i telewizyjny, animator kultury, podróżnik, autor książek oraz
programów telewizyjnych.

Pustelnik w Koronie Himalajów
Piotr Pustelnik - gość specjalny Kolosów

Kiedy ponad cztery lata temu zdobył Broad Peak, do Korony Himalajów, czyli zdobycia wszystkich czternastu
ośmiotysięczników, została mu już tylko Annapurna. Tylko. Zmagania z tą ostatnią brakującą mu do kompletu górą
okazały się dla Piotra Pustelnika najtrudniejsze. Aż czterokrotnie musiał uznać jej wyższość, lecz nie odpuścił. Wiosną
2010 r., w swojej piątej próbie, w końcu osiągnął wierzchołek, stając się tym samym trzecim Polakiem i dwudziestym
alpinistą na świecie, który zdobył wszystkie najwyższe szczyty Ziemi.
Jego wyczyn jest wyjątkowy również z tego względu, że Pustelnik swoją Koronę Himalajów i Karakorum
skompletował na przestrzeni aż 20 lat (począwszy od wejścia na Gaszerbrum II w 1990 r.). Żadna z pozostałych osób,
mająca w dorobku to osiągnięcie, nie zmagała się z ośmiotysięcznikami równie wytrwale, utrzymując najwyższy
poziom przez tak długo. Urodzony w 1951 r. w Łodzi Polak cieszy się ogromnym szacunkiem himalaistów na całym
świecie jednak nie tylko ze względu na swoje dokonania sportowe. W 1996 r. podczas wyprawy na K2 brał udział w
nadzwyczaj trudnej akcji ratunkowej, która ocaliła życie skrajnie wyczerpanemu włoskiemu alpiniście, 10 lat później
zaś, razem z Piotrem Morawskim, zrezygnował z ataku szczytowego na Annapurnie, by sprowadzić w bezpieczne
miejsce chorego i niewidzącego Tybetańczyka.

Goniąc horyzont: gringo na rowerze
Piotr Baska

Wyprawa, która pozwoliła poznać samotnemu rowerzyście dwa oblicza Ameryki Południowej. Najpierw, po
wylądowaniu w Santiago de Chile, Piotr Baska ruszył na południe słynną Panamericaną w kierunku Puerto Montt, by
po przejechaniu 1100 km wsiąść na prom i dotrzeć do nie mniej sławnej Carretera Austral, biegnącej wzdłuż granicy z
Argentyną przez całą Patagonię. Kolejne 1200 km, głównie po kamieniach i szutrze, kolejna przeprawa promowa
(nieopodal Fitz Roya) i pogoń za horyzontem przeniosła się do Argentyny. Po dotarciu do Cieśniny Magellana i Punta
Arenas, a następnie przejechaniu jeszcze 500 km przez Ziemię Ognistą trójmiejski rowerzysta osiągnął Ushuaię.
Na tym jednak nie koniec, bo stamtąd Piotr Baska przetransportował się daleko na północ i rozpoczął „gorący” etap
swojej podróży: przejazd rowerem przez Salar de Atacama. Potem była jeszcze Kordyliera Domeyki, i dalsza, już
wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, powrotna droga do Santiago de Chile.

Welocypedem przez Afrykę
Maciej Czapliński, Ryszard Karkosz, Mariusz Mitrowski

Blisko dziewięciomiesięczna wyprawa, w trakcie której trzech podróżników z Polski przejechało Afrykę na rowerach z
północy na południe. Licząca łącznie ok. 13 tys. km trasa wiodła z Kairu do Kapsztadu przez dolinę Nilu, Sudan,
Etiopię, Kenię, Tanzanię, Zambię, Botswanę i RPA.
Podróż obfitowała w przygody, wspaniałe chwile, niezapomniane wrażenia i ciekawe spotkania – wszystko
uwiecznione na tysiącach zdjęć. Rowerzyści nie tylko pokonywali kilometry w poziomie, ale też m.in. wspięli się na
szczyt Ras Dashen w etiopskich górach Semien.
Oprócz trójki „Welocypedów”, która przejechała całą trasę afrykańskiej podróży, w trzech jej etapach uczestniczyło
jeszcze dodatkowo osiem osób.

Afryka na dwóch kółkach: dni trudne, ważne i inspirujące
Łukasz Nitwiński

Kontynent był mu obojętny. Chciał, żeby było ciężko, odludnie i pięknie. Rzucił pracę, kupił rower i wybrał Afrykę.
Pomimo tego, że nigdy wcześniej nawet nie zmienił dętki, nie miał wątpliwości, że na wyprawę musi ruszyć samotnie.
Tylko w ten sposób widział szansę na zrzucenie swojej „europejskiej powłoki” i otwarcie wszystkich zmysłów na to,
co spotka go po drodze.
Kierując się, gdy tylko mógł, na lokalne, nieoznaczone na mapach drogi, Łukasz Nitwiński przemierzył przez trzy
miesiące ponad 4 tys. km i kilka stref klimatyczno-geograficznych. Przez Maroko, Saharę Zachodnią, Mauretanię,
Senegal i Gwineę dotarł aż do Sierra Leone. Szukał miejsc, o których nie napisano nic w przewodnikach. Za gościnę,
jakiej udzielali mu spotkani ludzie, starł się odwdzięczyć, pomagając im w codziennej pracy. Zaangażował się też w
działalność misji katolickich. W Afryce przeżył dni trudne, ważne i inspirujące.

Rowerem i kajakiem przez Patagonię
Andrzej Ziółkowski

Plan był taki: najpierw rowerem przez Andy, następnie spływ kajakiem rzeką Rio Chubut przez pampę. Dobrze ponad
2 tys. km od oceanu do oceanu. Samotnie od Pacyfiku do Atlantyku. I wszystko udałoby się wręcz popisowo, gdyby
po drodze nie wyschła rzeka.
Swój trawers Ameryki Południowej Andrzej Ziółkowski rozpoczął w lutym 2010 r. w Chile. Rowerem z przyczepką i z
kajakiem w bagażu przedostał się przez andyjskie przełęcze (przy okazji wspiął się też na jeden z dwóch czynnych
chilijskich wulkanów), by w Argentynie przesiąść się z szutrów na wodę. Po pewnym czasie jednak wartka w
normalnych warunkach rzeka przyjęła postać błotnistej mazi – południowoamerykańskie lato było dla niej w
ubiegłym roku zbyt suche i gorące. Konieczność „załatania” 150-kilometrowego odcinka autostopem paradoksalnie
okazała się nie lada wyzwaniem.




Sobota, 12 marca 2011 r.

10.00-13.15 BLOK IV

Wielka podróż małej „Trynidad”
Filip Sułkowski

Pierwsze żagle na swojej trasie zobaczyli po dwunastu dniach podróży, pierwszą żaglówkę na 936. kilometrze szlaku,
kajakarze zaś mijali ich od wielkiego dzwonu. Podróż, która kosztowała kilkadziesiąt złotych (nie licząc prowiantu i
wcześniejszych wydatków na budowę łodzi), zajęła im trzy tygodnie. Po jakiej rzece spływali? Po Wiśle.
Filip Sułkowski, Miłosz Sanetra i Piotr Salwa, pływając po Mazurach, marzyli o wolnym żeglowaniu po dzikich, rzadko
uczęszczanych szlakach i doszli do wniosku, że wcale nie muszą daleko szukać. Najpierw przez kilka miesięcy w
niepozornym garażu w Wieliczce własnymi siłami zbudowali swoją „Trynidad”, niewielki ket o ożaglowaniu
lugrowym, a gdy łódź była już gotowa, zwodowali ją nieopodal Nowego Brzeska, na 122. kilometrze Wisły. Tak
zaczęła się ich niezwykła podróż: 825 km na żaglach i z pomocą wioseł aż do ujścia Wisły Śmiałej w Górkach
Zachodnich. Oprócz trzech inicjatorów i armatorów w rejsie brał udział także Adrian Woźnicki.

Boliwia: Rio Altamachi 2010 i Rio Tuchi 2009
Maciej Tarasin
Pierwsza wyprawa wyruszyła w roku 2009. Jednak zamiast Rio Altamachi jej uczestnicy musieli się zadowolić równie
piękną, ale wielokrotnie eksplorowaną Rio Tuchi. Do Boliwii powrócili rok później. Po czterech dniach marszu przez
dżunglę i góry dotarli w pobliże San Agustin. Tam zbudowali i spuścili na rzekę tratwę.
Płynęli przez tereny dziewicze, niezamieszkane przez ludzi. Altamachi raz karmiła ich rybami, innym razem wywracała
na progach, jakby się z nimi bawiła. Była taka, jaką ją sobie wyobrażali: piękna, dzika i niebezpieczna. Wpłynęli do
cudownego królestwa przyrody i mimo wielu trudów cieszyli się każdą chwilą na rzece. A ponieważ nie znaleźli
zasypanych kopalni jezuitów, a Natasza nie zobaczyła tapira, do Amazonii na pewno jeszcze wrócą.
Był to prawdopodobnie pierwszy spływ Rio Altamachi w historii, co potwierdzają mieszkańcy Khori Mayu - wioski
leżącej nieopodal miejsca, od którego rzeka zaczyna być spławna. Na odcinku 250 km (San Agustin do Rio Cotacajes)
deniwelacja terenu wynosi 1000 m. Trudności techniczne to ww3 z kilkoma bystrzami ww4. Spływanie samej rzeki
trwało 8 dni, średnio 9 godzin dziennie.
W wyprawie udział wzięli: Natasza Szałajska, Maciej Tarasin i Waldo Urdinineae.

Dezetą dookoła Rugii i na Bornholm
Michał Jósewicz

Chociaż dezeta to odkrytopokładowa, żaglowo-wiosłowa, mieczowo-balastowa łódź służąca do krótkich,
kilkugodzinnych rejsów i do szkolenia na wodach śródlądowych, seniorska (średnia wieku na ostatnim rejsie wyniosła
66 lat) załoga Michała Jósewicza w 2010 r. już po raz trzeci wybrała się na niej na Bałtyk.
Tym razem trasa wiodła dookoła wyspy Rugia, następnie zaś „żeglarski obóz wędrowny dla dziadków” wziął kurs na
Bornholm. Łącznie 92 godziny żeglugi, 370 mil morskich, dwa kraje, siedem wysp oraz trzynaście portów i marin. I to
życzliwe zdziwienie innych napotykanych żeglarzy, że „czymś takim” w ogóle można pływać po morzu.

Jamuna i Ganges po polsku
Jarosław Frąckiewicz, Celina Mróz

Świetnie znany kolosowej publiczności kajakarski duet tym razem w poszukiwaniu wrażeń i historii przyprawiających
o łzy ze śmiechu wybrał się aż na święte indyjskie rzeki. Jarosław Frąckiewicz i Celina Mróz postanowili spłynąć
kanałem rzeki Jamuny z miasta Jagadhri aż do przedmieść Delhi tą samą trasą, na której w 1935 r. Wacław
Korabiewicz z żoną Janiną zakończyli swoją niesamowitą podróż kajakiem z Europy do Indii. Chcieli też pokonać
odcinek górnego Gangesu z Devaprajag do Rishikesh, światowej stolicy jogi.
O tym, czy i jak im się to udało, opowiedzą sami podczas swojej prezentacji. Chociaż właściwie już teraz możemy
zdradzić, że spotkały ich niespodzianki, życzliwi i bezinteresowni Hindusi dziesiątki razy pomagali im w przenoskach, a
trąba powietrzna na Gangesie wywróciła ich plany do góry nogami. Na szczęście wszystko skończyło w miarę
bezpiecznie, a Jarosław Frąckiewicz podszkolił angielski.

Przejścia w Przejściu. „Solanusem” przez NWP
Monika Witkowska

Osławione Przejście Północno-Zachodnie pokonały dotąd tylko nieliczne jachty. Nic dziwnego - prowadząca wśród
lodowych pól arktyczna droga morska łącząca Atlantyk z Pacyfikiem uchodzi za najtrudniejszy żeglarski szlak świata.
W trakcie półtoramiesięcznej przeprawy załoga 14,5-metrowego „Solanusa” (w składzie: Damian Chorążewicz,
Witold Kantak, Roman Nowak, Monika Witkowska), kierowana przez doświadczonego w polarnych rejsach kpt.
Bronisława Radlińskiego, przekonała się o tym wielokrotnie. Jednak ani utrudniające żeglugę pola lodowe, ani chłód,
silne, przeciwne wiatry i mgły, ani nawet awaria silnika nie pozbawiły polskich żeglarzy determinacji. Po pokonaniu
ok. 7200 km z Ilulissat na Grenlandii 20 września 2010 r. wpłynęli do Cieśniny Beringa, a dwa dni później przybili do
portu Nome.

Czarny Diament, czyli droga na Księżyc (z okładem)
kpt. Jerzy Radomski

To nie był rejs. To było życie na morzu. Zawijając w czerwcu 2010 r. do portu w Świnoujściu, jacht „Czarny Diament”
powrócił do Polski po 32 latach. Prowadzić go mógł tylko jeden człowiek – kpt. Jerzy Radomski. Od 1978 r.
przeżeglował na nim prawie 240 tys. mil morskich. To więcej niż odległość z Ziemi na Księżyc.
16-metrową jednostkę, która stała się jego drugim domem, Jerzy Radomski zbudował z pomocą kolegów w latach 70.
XX w. w suchym doku przy kopalni „Moszczenica” w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wówczas pracował. Początki nie były
łatwe. Już podczas pierwszego rejsu jacht osiadł na rafie na Morzu Czerwonym. Sprawa wydawała się beznadziejna.
Kapitan postanowił jednak walczyć za wszelką cenę i po dwóch miesiącach zmagań uwolnił „Czarny Diament” z
opresji. Takie doświadczenia cementują relacje – odtąd jacht i kapitan na dłużej się już nie rozstawali. 12 razy
Atlantyk, 6 razy Ocean Indyjski, 1,5 raza Pacyfik, ponad 400 portów i z górą 1000 żeglarzy (w tym żona, dzieci i
wnuki), którzy przewinęli się przez te lata przez pokład - imponujący bilans to jedynie wstęp do opowieści o
najdłuższym rejsie w historii polskiego żeglarstwa.

13.15-13.45 PRZERWA

13.45-16.00 BLOK V

Lemury i baobaby, czyli Madagaskar po ślubie
Magdalena i Paweł Opaska

Rok temu otrzymali Kolosa za dwuipółletnią rowerową wyprawę dookoła świata, która zakończyła się dla nich
dramatycznie, bo przed ołtarzem. Podróży poślubnej więc też nie mogli mieć całkiem zwyczajnej – wybrali się na
Madagaskar. Na miejscu kupili tanie, chińskie rowery, u spawacza sprawili sobie do nich porządne bagażniki (jak
mówią, takie, na których „można było przewieźć choćby słonia”) i ruszyli na zmagania ze słynnym madagaskarskim
błotem. Po drodze, chociaż dróg zbyt wielu nie uświadczyli, bywało różnie: to rower wylądował na dnie
dwumetrowego dołu (na szczęście bez rowerzysty), to znowu lemury podkradły im prowiant z kempingu. Z licznymi
przygodami udało im się przejechać na wyspie łącznie 1825 km i pokonać dystans ze stołecznego Antananarivo przez
Soanierana Ivongo do Mananary i później do Maroantsetry.

Toroła Jamał, czyli o koczowaniu w tundrze
Magdalena Skopek (Mjagnie Akatteto)

To nie była zwyczajna wakacyjna podróż. I wcale nie tylko dlatego, że jej trasa wiodła aż za koło polarne. Magdalena
Skopek wybrała się na rosyjską daleką północ, by przekonać się, jak wygląda prawdziwe, codzienne życie w tundrze
północno-zachodniego Jamału, i przez dwa miesiące mieszkała, a właściwie koczowała, wspólnie z nieniecką rodziną
Akatteto. Ok. 500 km na północ od położonego nad Obem Salechardu, ubrana w skóry renifera, zbierała mech na
papier toaletowy i trawę na wkładki do butów. Pomagała przy chwytaniu reniferów i obcinaniu rogów, a sama robiła
nici ze ścięgien. Jadła surowe mięso, spała na legowisku w czumie, przestrzeżono ją, by nie szukała mamutów.
„Wsiąkła” do tego stopnia, że dostała nawet swoje nienieckie imię: Mjagnie Akatteto. Ponieważ w wolnych chwilach
uczyła się także miejscowego języka, wiedziała, że jej nowe nazwisko oznacza „dużo u nich ich reniferów”.

Smokiem przez Andy
Magdalena i Michał Mochoń

Jak już wchodzić na nową (nomen omen) drogę życia, to z rozmachem. Magda i Michał najpierw się pobrali, potem
rzucili swoje dotychczasowe prace, a w końcu ruszyli w niezwykłą, ponad półroczną podróż poślubną,
zasponsorowaną przez gości weselnych. I chociaż ani nie mieli doświadczenia, ani nie znali się na mechanice, to
polecieli do Kolumbii i kupili sobie tam motor. Ich pierwszy w życiu. Następnie przejechali na nim ponad 22 tys. km
po drogach i bezdrożach Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Boliwii, Argentyny i Chile. Do dziś pozostają zauroczeni tym, co
widzieli, ludźmi, których spotkali, i południowoamerykańskimi bezkresami, jakie ich otaczały w czasie podróży.
Mimo tego, że motor sprawiał im w trakcie wyprawy niemało problemów, Magda i Michał uważają, że wybór takiego
środka transportu był strzałem w dziesiątkę. W końcu to właśnie dzięki temu, że przemieszczali się własnym
„smokiem”, na Salarze de Uyuni w Boliwii mogli doświadczyć takiej wolności, nieograniczonej przestrzeni i absolutnej
swobody podróżowania.

Mount Kinyeti – Sudan z góry
Szymon Kowalczyk

Położone w Sudanie Południowym na pograniczu z Ugandą Góry Imatong nie dość, że są niezwykle trudno dostępne
ze względów geograficznych, to jeszcze przez wiele lat były nieosiągalne dla przybyszów z zewnątrz najpierw z
powodu toczącej się w Sudanie wojny domowej, następnie zaś za sprawą cieszącej się najgorszą sławą Armii Oporu
Pana, która w lasach na ich zboczach utrzymywała swoje bazy. Choć od niedawna sytuacja na tych terenach nieco się
uspokoiła, wciąż niewielu śmiałków zapuszcza się w te mało znane afrykańskie góry.
Mimo administracyjnych przeszkód Szymon Kowalczyk najpierw dotarł z Tortit do wioski Katire, ostatniej, do której
można dojechać samochodem, a następnie w trakcie trzydniowego marszu na szczyt w strugach tropikalnego
deszczu przez bardzo gęsty, pozbawiony ścieżek las, osiągnął wierzchołek Mount Kinyeti (3187 m), dokonując
prawdopodobnie pierwszego polskiego wejścia na najwyższą górę Sudanu.

16.00-16.30 PRZERWA

16.30-19.00 BLOK VI

Rowerowa „Kropla świata”
Sylwester Czerwiński

Kiedyś, mimo zupełnego braku doświadczenia, po prostu kupił rower i ruszył przed siebie. Znajomi z rodzinnego
Goleniowa sądzili, że nie dojedzie dalej niż do Pragi. A on najpierw objechał Europę, rok później zahaczył o Afrykę
Północną, następnie zaś dotarł aż do Chin. Ale ciągle było mu mało – marzył o wyprawie, podczas której nie będzie
się musiał nigdzie spieszyć.
Przez pięć kolejnych lat wytrwale pracował i oszczędzał, by w końcu w sierpniu 2007 r. znowu założyć sakwy na
rower. W trakcie blisko trzyletniej podróży, za własne, ciężko zarobione pieniądze, objechał pół świata i dotarł aż na
Nową Zelandię, pokonując rowerem ponad 50 tys. km. Po drodze przeżył zimę stulecia i wjechał na oblodzoną,
położoną na ponad 5000 m przełęcz (w Tybecie), wpadł w oko szefowej salonu masażu (w Chinach), dostał po zębach
(w Wietnamie), spotkał człowieka z 24 palcami (na Bali) i przede wszystkim poznał swoją obecną żonę (w Indonezji).
Sylwester Czerwiński, laureat Kolosa 2001 za samotną rowerową wyprawę z Goleniowa do Pekinu i z powrotem,
wraca do Gdyni z nową, niesamowitą historią.

Boliwia: Trzeci Świat odrzuca kapitalizm
Anna Gunkowska

Blisko roczny pobyt w Boliwii urozmaiciła dwumiesięczną autostopową włóczęgą po Chile i Argentynie (gdzie w małej
wiosce El Chalten natrafiła na ślad wędrówek ubiegłorocznego laureata Kolosa w kategorii „Wyczyn roku”,
Arkadiusza Mytki, zapamiętanego tam jako „el loco”), zwieńczoną podróżą „pociągiem widmo” z Buenos Aires do
wodospadu Iguaçu.
Po powrocie do La Paz Anna Gunkowska rozpoczęła intensywną działalność antropologiczną, podróżując ze stolicy
wraz z towarzyszącą jej duńską dziennikarką, Lise Hermann, w najodleglejsze zakątki kraju i poznając zwyczaje
rdzennej ludności Boliwii. Odbywała regularne wyprawy w góry głównie po szlakach Altiplano nieopodal Huayna
Potosi, docierając w miejsca nieoznaczone na mapach, ale zamieszkane przez ludzi. Poznała, na czym polegają
„autoridades” (sądy sprawowane na terenie wiosek przez parę – kobietę i mężczyznę), oraz wzięła udział w mającym
kilkusetletnią tradycję festiwalu Tinku, podczas którego mieszkańcy okręgu Macha spotykają się, żeby ze sobą
walczyć. I nie udają.

Krańcowy off-road. Campus Australia Expedition 2010
Michał Rej

Jeden samochód, jeden kontynent, zero wsparcia. I cztery krańce połączone trasą o długości 17 tys. km. Michał Rej,
rezygnując, gdzie tylko mógł, z dróg na rzecz bezdroży, przemierzył wzdłuż i wszerz Australię. Zaczął od najbardziej
wysuniętego na południowy zachód przylądka Leeuwin. Stamtąd, jadąc m.in. legendarnym Canning Stock Route i
odwiedzając Uluru, dotarł do przylądka Cape York na północy. Potem ruszył wybrzeżem do najbardziej wysuniętego
na wschód Cape Bayron, aż w końcu osiągnął położony na samym południu półwysep Wilsons Promontory. W trasie
spędził 52 dni i wypili 580 litrów wody. Wykonał też tysiące zdjęć, dokumentując niezwykłe bogactwo geograficzne
Australii (nie tylko pustynie, ale również las tropikalny i góry) oraz miejsca rzadko odwiedzane przez turystów.
Na poszczególnych etapach wyprawy Michałowi Rejowi towarzyszyli Piotr Stańczak, Jacek Marszałł, Agnieszka
Wasilewska-Semail i Jacek Bonecki.

Tropikalne jaskinie doliny Baliem i wyspy Celebes
Grzegorz Kuśpiel

Trzecia wyprawa sosnowieckich grotołazów do jaskiń Papui i Indonezji. Jej głównym celem było poszukiwanie
nowych systemów w rejonie trudnodostępnej doliny Baliem w indonezyjskiej (zachodniej) części wyspy Papua.
Polskim speleologom udało się dotrzeć m.in. do nieznanej wcześniej krasowej studni o średnicy aż 300 m, czyli –
mówiąc prostszym językiem – gigantycznej dziury w ziemi pośrodku tropikalnego lasu. Studnię Jaskółek Jaskini
Minima, jak ją nazwali, wyeksplorowali następnie do głębokości -168 m. W dolinie Baliem działali też w trzech innych
jaskiniach, wcześniej zaś, w drodze na Papuę, zatrzymali się na wyspie Celebes, gdzie również prowadzili eksplorację
kilku systemów w Parku Narodowym Lore Lindu.
Paradoksalnie jednak w trakcie tej ekspedycji największym wyzwaniem dla grotołazów nie były techniczne trudności
indonezyjskich jaskiń, ale zmierzenie się z warunkami życia w świecie pod wszelkimi względami radykalnie różnym od
europejskiego.

19.00-19.20 PRZERWA

19.20-21.40 BLOK VII

Śnieżna Pantera
Ola Dzik

„Śnieżna Pantera” to honorowy tytuł nadawany alpinistom, którzy zdobędą wszystkie siedmiotysięczniki położone na
terenie byłego ZSRR. Trzy z nich znajdują się w Pamirze, a dwa pozostałe w Tien-Szanie. W sierpniu 2010 r., wchodząc
na Pik Pobiedy (7439 m), Ola Dzik stała się pierwszą Polką, która wspięła się na każdy z owych pięciu wierzchołków
(co prawda w 1989 r. „Śnieżną Panterą” została – jako w ogóle pierwsza osoba z Polski – Amelia Kapłoniak, wówczas
jednak, ze względu na radziecko-chiński spór graniczny, do „korony” wystarczały tylko cztery szczyty, bez właśnie
Piku Pobiedy).
Młoda alpinistka realizację zakończonego sukcesem przedsięwzięcia rozpoczęła w roku 2006 od wejścia na Pik Lenina
(7136 m; zwany również Szczytem Awicenny). W kolejnych latach zdobyła Pik Korżeniewskiej (7105 m), Pik
Samaniego (7595 m, dawniej Pik Komunizmu) oraz Chan Tengri (7010 m). Najbardziej dramatyczna okazała się
wspinaczka na Pik Pobiedy, nie bez powodu owiany złą sławą. Polka zdobyła go w swojej drugiej próbie, w
towarzystwie Jakuba Hornowskiego oraz Krzysztofa Starka. Wskutek załamania pogody podczas zejścia ze szczytu
zginęło trzech z kilkunastu przebywających na górze wspinaczy. Trójka Polaków ocalała.

Riders on the Storm: podwodny trawers na irlandzkiej nizinie
Artur Kozłowski

Ambitne i oryginalne przedsięwzięcie polegające na znalezieniu połączenia między jaskiniami Polltoophill w
Castletown i Polldeelin w Kiltartan na Nizinie Gort w hrabstwie Galway w Irlandii. Chociaż płaski krajobraz, rozległe
łąki i pasące się na nich stada hałaśliwych owiec to sceneria bynajmniej nie ze snu (chyba, że złego) grotołaza,
głęboko pod ziemią rozciąga się tu jeden z najbardziej interesujących i potencjalnie jeden z największych systemów
podwodnych jaskiń w Europie. Na początku 2008 r. Artur Kozłowski rozpoczął eksplorację jego fragmentu,
podziemnego odcinka rzeki Coole.
Przez ponad dwa lata schodził pod wodę 45 razy. Dwie powodzie, jakie w tym czasie nawiedziły hrabstwo Galway,
omal nie zniweczyły jego pracy, on jednak wytrwale przeprowadzał kolejne nurkowania, naprawiając zniszczone
przez żywioł poręczówki. W końcu, w sierpniu 2010 r., po 120 godzinach spędzonych pod wodą i zbadaniu 2,6 km
podwodnych korytarzy na maksymalnej głębokości -62 m połączenie zostało osiągnięte. Długość trawersu pomiędzy
ponorem i wywierzyskiem wyniosła 2,4 km. Prezentacji będzie towarzyszył film zrealizowany przez Waldemara
Furmaniaka.

Afganistan w starym stylu
Bartek Tofel

Pomysł na tę wyprawę zrodził się z chęci odnowienia polskich tradycji wspinaczkowych w Afganistanie z lat 60. i 70.
XX w. Jednym z charakterystycznych elementów tamtych ekspedycji było to, że jechało się na nie z Polski
ciężarówkami. Wzorem świetnych poprzedników czternaścioro uczestników wyprawy Afganistan 2010 na początku
lipca wyruszyło więc na wschód dokładnie w taki sam sposób. Po przejechaniu 12 tys. km przez Ukrainę, Rosję,
Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan dotarli do Afganistanu.
W trakcie działalności wspinaczkowej eksplorowali mało znane masywy górskie położne we wschodniej części
Korytarza Wachańskiego. W rejonie doliny Uczdżilga w masywie Kohe Ak Su (Mały Pamir) zdobyli osiem
prawdopodobnie dziewiczych wierzchołków o wysokości od 5030 do 5736 m. Pomysłodawcą i kierownikiem
ekspedycji był Bartek Tofel, kierownikiem sportowym zaś Jacek Kierzkowski.
Picos de Europa, czyli szukanie dziury w całym
Marek Jędrzejczak

Działalność w masywie El Cornion gór Picos de Europa na północy Hiszpanii dolnośląscy grotołazi prowadzą już
od dwudziestu lat, stopniowo rozwiązując zagadkę podziemnego odwodnienia całego rejonu. Rok 2010 był pod tym
względem wyjątkowo udany. Polakom udało się dokonać połączenia dwóch jaskiń znanych co prawda od dawna, ale
zaciekle broniących swoich tajemnic: Pozu de la Aguja Enol (CEV181) i Pozu del Barrastroses (G-13). Osiągnęli tam
również syfon na głębokości 804 m.

Wyjątkowy nowopowstały system jest ogromnym podziemnym kolektorem. Przy swojej głębokości i długości 4,3 km
posiada znaczną rozciągłość poziomą (1,1 km), która zbliża go do ośmiootworowego Sistema del Canalon de los
Desvios. Rezultaty wyprawy (po raz pierwszy osiągnięto poziom bazy erozyjnej poprzez otwory położone w
południowo-zachodniej części rejonu) to kolejny ważny krok do pełnego poznania systemu podziemnego
odwodnienia hiszpańskiego masywu.




Niedziela, 13 marca 2011 r.

10.00-12.55 BLOK VIII FOTOPLASTYKON

Szerpowie piekieł
Zygmunt Leśniak

Poruszający film gdańskiego podróżnika z wyprawy na Borneo, Kalimantan, Jawę i Sumatrę opowiada o górnikach
nazywanych czasem „Szerpami piekieł”, którzy w ekstremalnych warunkach, ręcznie wydobywają siarkę z krateru
wulkanu Kawah Ijen na wschodnim krańcu indonezyjskiej wyspy Jawa. Ich katorżnicza, rujnująca zdrowie praca nie
zmieniła się wiele od czasów kolonialnych i wykonywana jest wciąż tymi samymi, prymitywnymi metodami.
W realiach XXI w. szokuje i budzi sprzeciw zarówno jej skrajnie nieludzki charakter, jak i ekonomiczny bezsens.

Serce w plecaku
Marcin Stencel

W trakcie swojej czternastomiesięcznej, niespiesznej podróży po Ameryce Południowej Karina i Marcin odwiedzili co
prawda wiele turystycznych atrakcji, ale najważniejsze było dla nich coś zupełnie innego. Na drugi kraniec świata
pojechali bowiem przede wszystkim po to, żeby pomagać. Jako wolontariusze imali się najprzeróżniejszych zajęć – od
budowy kanałów irygacyjnych, przez wystawianie spektakli teatralnych z młodzieżą, po wyprowadzanie pumy na
spacer. Poza tym chodzili po górach, starali się uczestniczyć w codziennym życiu mieszkańców kontynentu, dotarli
własnoręcznie wydrążoną dłubanką do amazońskiego plemienia ludzi-kotów, w Boliwii zaś przyglądali się krwawemu
Świętu Krzyża.

W poszukiwaniu kadru idealnego
Wojtek Wójcik

Krajobrazy Azji i Ameryki Południowej oraz sceny z codziennego życia mieszkańców tych dwóch kontynentów.
Fotoreportaż z fabryki cegieł i stoczni w Bangladeszu, japońska jesień, patagońskie przestrzenie oraz pojedyncze
zdjęcia, które opowiadają niezwykłe historie z Indii, Birmy, Kambodży, Peru i Boliwii.
Ich autor, Wojtek Wójcik, z zawodu prawnik i filozof, swoje powołanie odnalazł w fotografii dokumentalnej. Realizuje
je w najdalszych zakątkach świata. Od ponad pięciu lat (z małymi przerwami) przemierza Azję, Amerykę Południową i
Australię. W fotografii najbardziej pociąga go moment napięcia, jaki powstaje między fotografem a fotografowanym,
oraz chwile, w których nagle w zwykłości otaczającego świata dostrzega się coś subtelnego i próbuje się to uchwycić.

Haiti: jedna wyspa, dwa światy
Michał Witkiewicz
Wyspa Haiti, druga (po Kubie) pod względem wielkości na Karaibach, to nie tylko dwa państwa, ale dwa kompletnie
różne od siebie porządki. Położona na wschodzie i zajmująca dwie trzecie powierzchni wyspy Dominikana to kraj
względnie zamożny, o silnej tradycji i kulturze latynoskiej, chętnie odwiedzany przez turystów z bogatego świata.
Ściśnięte po zachodniej stronie państwo Haiti to natomiast najuboższy kraj całej północnej półkuli, zamieszkany w
większości przez potomków Afrykanów przywiezionych tutaj przed kilkoma wiekami do niewolniczej pracy. Potężne
trzęsienie ziemi, które w styczniu 2010 r. miało miejsce na wyspie, doświadczyło w głównej mierze i tak już bardzo
biednego Haiti, pogłębiając ogromną przepaść dzielącą dwa kraje. Do obu z nich w trakcie swojej podróży dotarł
Michał Witkiewicz.

India Go. Fotoopowieść o Azji
Dorota i Iwona Szelezińskie

Fotograficzny zapis licznych podróży po Indiach oraz Nepalu, którego autorki nie koncentrują się na odwiedzonych
przez siebie miejscach i trasie, ale starają się wniknąć w atmosferę tego rejonu Azji. Poprzez zdjęcia, którym
towarzyszy świetnie wprowadzająca w klimat lokalna muzyka, opowiadają o życiu ulicy i ludziach z ich codziennymi
zajęciami, przyzwyczajeniami, troskami, obyczajami i zależnościami.
Całość pokazu została podzielona na tematyczne sekwencje, poświęcone m.in. religii (islamowi i hinduizmowi),
kulturze, muzyce, zapachom oraz funkcjonowaniu społeczeństwa i rolom, jakie pełnią w nim kobiety i mężczyźni.

Afryka Nowaka
Piotr Strzeżysz, Piotr Sudoł

„Afryka Nowaka” to bezprecedensowa sztafeta szlakiem wybitnego polskiego podróżnika, Kazimierza Nowaka, który
w latach 1931-1936 samotnie przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem, poruszając się przede
wszystkim na rowerze, ale również pieszo, konno, łodzią i na wielbłądzie. W trwającym od listopada 2009 r.,
podzielonym na ponad dwadzieścia etapów i zamierzonym na dwa lata przedsięwzięciu bierze udział kilkudziesięciu
podróżników z Polski i zagranicy. W 2010 r. uczestnicy wyprawy, jak Nowak, przemierzyli na rowerach i pieszo
kilkanaście tysięcy kilometrów po drogach i bezdrożach Egiptu, Sudanu, Sudanu Południowego, Ugandy,
Demokratycznej Republiki Konga, Rwandy, Burundi, Zambii, Zimbabwe, RPA, Namibii i Angoli, zamontowali
kilkadziesiąt tabliczek upamiętniających historyczną podróż sprzed blisko osiemdziesięciu lat, a także spotkali ludzi
pamiętających do dziś brodatego podróżnika z Polski, który w niespotykany sposób przemierzał Afrykę w czasach ich
dzieciństwa.

12.40-13.10 PRZERWA

13.10-15.45 BLOK IX FOTOPLASTYKON

Nowa Gwinea: Sepik - kraina ludzi-krokodyli
Przemysław Domański

Tam, gdzie majestatyczny Sepik toczy swe brązowe wody przez dżunglę północnej Nowej Gwinei, ludzie-krokodyle
starają się w swoich wioskach i w domach duchów pielęgnować odwieczne, czasem krwawe, rytuały. Od 1885 r., gdy
pierwszy biały człowiek zobaczył Wielką Rzekę, z mniejszym lub większym powodzeniem współczesność próbuje się
tu mieszać z epoką kamienną.
W podróży przez Nową Gwineę udamy się do miejsca, gdzie nie ma prądu i komórek, a paliwo do silnika
przyczepionego do tradycyjnej dłubanki wozi się w ogromnej beczce. Do miejsca, które nazywane jest skarbcem
starej sztuki papuaskiej. Do miejsca, gdzie nie trzeba się uczyć żadnego z ośmiuset czy tysiąca języków plemiennych,
bo większość osób i tak potrafi się jakoś porozumieć w zupełnie nowym języku – tok pisin. Mitupela invaitim yupela
na lukim yu long Mas.

Na bocznych ścieżkach Myanmaru
Iwona, Michał i Maciek Guć

W Myanmarze, czyli dawnej Birmie, wieloletnie rządy wojskowej junty doprowadziły kraj do stagnacji i biedy
porównywalnej z sytuacją najuboższych państw świata. W rezultacie życie mieszkańców prawie nie zmienia się tam
od dziesięcioleci. Władze niechętnie zapatrują się przy tym na obcokrajowców, przez co państwo, sąsiadujące choćby
z popularnymi Tajlandią, Chinami i Indiami, rzadko jest wybierane jako cel przez podróżników, a co za tym idzie, nie
zachodzą w nim zmiany, które gdzie indziej wymusza m.in. rozwój turystyki.
Jednak nawet w nieczęsto odwiedzanym kraju można sobie dodatkowo urozmaicić podróż, omijając miejsca
rekomendowane w przewodnikach, by, kierując się bocznymi trasami, lepiej poznać życie mieszkańców, które
niewiele zmieniło się od czasów kolonialnych. Przejechanie kraju z południa na północ lokalnym transportem
kolejowym, drogowym i rzecznym zajęło rodzinie Guciów trzy tygodnie. Pozostały niezapomniane wrażenia, dla
których bezsprzecznie warto było znosić trudy podróży.

Wyrachowane szaleństwo, czyli pasja rekordzisty
Jerzy Adamuszek - gość specjalny

Podróżnik, geograf i autor książek, którego osiągnięcia zostały wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. Pierwszy raz
w 1986 r. Podczas samotnego samochodowego rajdu z Alaski na Ziemię Ognistą Jerzy Adamuszek pokonał wtedy
dystans 23 527 km wzdłuż obu Ameryk w ciągu zaledwie 18 dni, 11 godzin i 45 minut! Mało tego - zrobił to w iście
słowiańskim stylu. Nie jechał bowiem pojazdem z napędem na cztery koła, ale klasycznym „krążownikiem szos” –
cadillakiem elegance, rocznik 1979.
W Księdze Rekordów znajdują się też inne jego wyczyny, m.in. odkrycie najdłuższego w świecie
transkontynentalnego połączenia wodnego: z Zatoki Meksykańskiej do Morza Beauforta.
Urodzony w Chechle, na skraju Pustyni Błędowskiej, a od z górą 30 lat mieszkający w Kanadzie Adamuszek, to postać
wyjątkowa jednak nie tylko ze względu na rekordy Guinnessa. Podróż rowerem przez Góry Skaliste, dwie wyprawy do
źródeł Amazonki, ekspedycja śladami Pawła Strzeleckiego przez Australię, spłynięcie kajakiem Wisły czy wejście na
Aconcaguę to ledwie niektóre pozycje z długiej listy zrealizowanych przez niego niezwykle różnorodnych
przedsięwzięć. W Gdyni opowie polskiej publiczności o swojej pasji i fascynacji światem, która pcha go do
podejmowania kolejnych wyzwań.

Apoteoza męstwa – zima w Karakorum
Simone Moro - gość specjalny Kolosów

Ten cel przez lata wydawał się nieosiągalny: zdobycie ośmiotysięcznika w Karakorum. Zimą. Odwaga i wytrwałość w
końcu przyniosły jednak efekty. 2 lutego 2011 roku Włoch Simone Moro, Kazach Denis Urubko oraz Amerykanin Cory
Richards stanęli na szczycie Gaszerbruma II, jako pierwsi w historii o tej porze roku.

Dla Richardsa był to pierwszy ośmiotysięcznik w ogóle, zaś dla Urubki, zdobywcy Korony Himalajów, drugi, po
Makalu, zdobyty zimą. Simone Moro natomiast, który w Gdyni opowie o tym niezwykłym dokonaniu i zaprezentuje
film będący relacją z wyprawy, stając na szczycie Gaszerbruma II, osiągnął swój trzeci zimowy ośmiotysięcznik. W
roku 2009, właśnie z Urubką, zdobył Makalu, cztery lata wcześniej zaś Sziszapangmę. Wyczynu w roku 2005 dokonał
wraz z nieodżałowanym Piotrem Morawskim (osiągnięcie zostało nagrodzone Kolosem), który był jego partnerem
wspinaczkowym także na wielu innych wyprawach.

Simone Moro, który tak znakomicie kontynuuje tradycję zimowego himalaizmu zainicjowaną ponad 30 lat temu
przez Andrzeja Zawadę, przyjedzie do Polski tylko na jeden dzień, specjalnie, by wziąć udział w Kolosach. Spotkanie z
nim poprowadzi Krzysztof Wielicki, pierwszy w historii zimowy zdobywca Mount Everestu.

15.45-16.00 PRZERWA

16.00
Ceremonia wręczenia Kolosów, Nagrody im. Andrzeja Zawady i Nagrody Dziennikarzy
Prowadzenie: Hanna Wilczyńska-Toczko i Jerzy Boj.

Koncert AINU
Muzyka grana na instrumentach etnicznych z całego świata przeplatana z niezwykłymi zdjęciami wyświetlanymi z
dwóch projektorów. Widok płonących pochodni, kolorowe światła, unoszące się dymy i fotografie z Nepalu, Indii,
Tybetu oraz Nowej Zelandii. Całość tworząca barwne i sugestywne widowisko muzyczne.

18.00
Miej odwagę! - memoriał im. Piotra Morawskiego
Finał nagrody organizowanej przez Olgę Morawską i Alpinus Expedition Team.

„Sam nie wiem gdzie"
Marek Klonowski

To mógłby być zwykły film, o zwykłej półtoramiesięcznej podróży motocyklami enduro w góry Tien-Szan na
pograniczu kirgisko-chińskim. 16 tys. km przez Polskę, Ukrainę i Rosję, a potem przez kazachskie stepy aż do
Kirgistanu i z powrotem, w trakcie – dla urozmaicenia – trekking na lodowcu Inylczek oraz próba zdobycia
siedmiotysięcznika Chan Tengri. Ze względu na swojego autora film jednak zwykły nie jest.
Marek Klonowski, laureat Kolosa 2008 w kategorii „Wyczyn roku” i jeden z najbarwniejszych stałych bywalców
gdyńskich Spotkań, zrealizował materiał, który ogląda się jak najlepszy film przygodowy. Jest droga, jest przestrzeń,
są góry. Na trasie przeszkody i niepowodzenia, zwroty akcji, których się nikt nie spodziewa, i szarże (motocyklowe) w
iście ułańskim stylu. A do tego wyraziści bohaterowie.

„Ekspedycja Wisła”
Marek Kamiński – gość specjalny Kolosów

Film w reżyserii Joanny Łęskiej i Doroty Adamkiewicz z muzyką Leszka Możdżera przedstawiający historię podróży
Marka Kamińskiego, który dwukrotnie przemierzył kajakiem Wisłę od źródeł aż do jej ujścia.
Znany podróżnik i polarnik, spływając z nurtem „polskiej Amazonki”, spotykał się mieszkańcami położonych nad nią
miast, wsi i miasteczek, rozmawiając zarówno o realizowanym projekcie ekspedycyjnym, jak i o szansach i
zagrożeniach, jakie stoją przed Wisłą. Podczas wyprawy zbierano też dane, na przykład w postaci próbek wody, na
podstawie których dokonywana jest diagnoza sytuacji ekologicznej Wisły.
W filmie Marek Kamiński na bieżąco komentuje wydarzenia, jakie spotykają go na trasie, i przedstawia pomysły
dotyczące przyszłości Wisły, koncentrując się na tych, które pozwolą jak najlepiej chronić rzekę i zachować ją w
dobrym stanie dla przyszłych pokoleń. Po filmie Marek Kamiński będzie podpisywał swoje książki.

20.15
Ogłoszenie laureatów Nagród Publiczności
Losowanie nagród rzeczowych dla osób biorących udział w głosowaniu.




MAŁY FOTOPLASTYKON

Sala seminaryjna na parterze Hali Sportowo-Widowiskowej „Gdynia” w holu głównym.

Wstęp wolny

Piątek, 11 marca 2011 r.

13.25-13.55
Morskie i błotne kąpiele na stepie
Małgorzata Molisz

Ponad miesiąc niecodziennych doznań, spotkań i krajobrazów. Górska wędrówka po syberyjskich szlakach, kąpiele w wodach
„syberyjskiego morza” i w błocie naturalnych torfowisk. A na dokładkę buriackie stepy i słone jeziora w pustynnej scenerii.

14.00-15.10
Podróż w kulturze Wschodu i Zachodu
Instytut Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego w ramach konferencji Kobieta w kulturze

Wędrówka towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, jest wpisana w życie i historię ludzkości. Buddyjska kora wokół Szambali
(święta góra Kailash w Tybecie), pielgrzymka na szlaku Santiago de Compostela i podróże szmańskie. Co je łączy? Czemu to
właśnie przez podróż wierni wszystkich religii świata i przedstawiciele najrozmaitszych kultur od wieków poszukiwali głębokiej
prawdy o sobie samych?
Prezentacjom (poprowadzą je m.in. poetka Alicja Mojko, znany bębniarz Sławomir Rodrigez Porębski i Marta Tymińska z koła
naukowego Mozaika) będzie towarzyszył panel dyskusyjny z udziałem publiczności i zaproszonych gości ze świata nauki i sztuki.


15.15-15.45
Mont Blanc 2010: wiara i nadzieja
Katarzyna Gulczyńska

Dwóch młodych ludzi z Trójmiasta, którym udało się wygrać walkę z rakiem, 10 lipca 2010 r. stanęło na szczycie Mont Blanc.
Docierając na wysokość 4810 m, chcieli pokazać innym, że po chorobie można wrócić do normalnego życia, swoich pasji i
marzeń.

15.50-16.20
Indianie Blackfoot naprawdę
Katarzyna Masin

Film o mieszkańcach kanadyjskiego rezerwatu „Indian Blackfoot”, pokazujący autentycznych ludzi, ubranych, jak większość z
nas, w dżinsy i podkoszulki, opowiadających o tym, jak usiłują żyć zawieszeni między komercją a własną tradycją, o której nie
chcą zapomnieć. Zamiast folkloru i turystycznych atrakcji, trudna prawda o współczesności.

16.25-16.55
Profecia Maya
Mateusz Krakowiak

Rozwiązywanie zagadek z pradawnego świata Azteków, Majów i Olmeków w fascynującym krajobrazie przyrodniczym i
kulturowym dzisiejszego Meksyku. Odrywanie tajemnic cywilizacji prekolumbijskich może prowadzić do naprawdę niezwykłych
przewartościowań.

17.05-17.35
Magiczne Zakaukazie
Emilia Płochocka

Relacja z trampingowej wędrówki przez terytoria Azerbejdżanu, Armenii i Gruzji, tworzące wspaniałą mozaikę krajobrazów i
kultur. W regionie przez wieki ciężko doświadczanym przez historię żyją obok siebie społeczności trzech różnych wyznań, a
górskie doliny sąsiadują ze słonecznymi plażami.

17.40-18.10
Bałkany 2010
Krzysztof Skok

Niskobudżetowa, rowerowo-autostopowa podróż z Polski do Aten i z powrotem przez najbardziej zróżnicowaną kulturowo część
Europy. Okazja do spotkania z historią i teraźniejszością oraz z życzliwymi ludźmi zawsze gotowymi udzielić gościny.

18.15-18.45
W krainie ośmiu pór roku
Andrzej Garski i synowie (Paweł i Marcin)

Szwedzka Laponia od podszewki: najpierw pobyt w osadzie Saamów, nocleg w tradycyjnym szałasie i kawa z suszonym mięsem
renifera, a następnie dwutygodniowa eksploracja najdzikszych obszarów Europy: parków narodowych Sarek i Padjelanta
zwieńczona dotarciem do XVII-wiecznej kaplicy Alkavare. Ekscytujące i niezapominane doświadczenie nie tylko dla młodszych
uczestników wyprawy.

18.50-19.20
BAM, czyli o autach, które jeździły koleją
Michał Rej

Filmowa relacja z pierwszego udokumentowanego przejazdu samochodami terenowymi wzdłuż słynnej Bajkalsko Amurskiej
Magistrali (BAM) kolejowej od Siewierobajkalska do Tyndy. Uczestnicy Campus Syberia Mongolia Expedition, którzy dokonali tej
sztuki, zmierzyli się również z bezdrożami północnej Mongolii, pokonując łącznie 22,5 tys. km w 35 dni.

19.25-19.55
Madagaskar siermiężnie
Grzegorz Kuśpiel
Off-road'owo-jaskiniowa przeprawa przez „ósmy kontynent” z dużą dawką emocji i siermiężnej techniki. Innymi słowy: dwa
miesiące eksploracyjno-przygodowej wyrypy bez wsparcia.

20.05-20.35
Zemsta Czyngis-chana
Marcin Zdziuch

Niby zwykła podróż do Mongolii jakich wiele. Do czasu. Gdy jej uczestnicy, nieświadomi tego, co robią, użyli do rozpalenia
ogniska drewna ze świętego stosu Czyngis-chana, ściągnęli na siebie potężną klątwę. Film opowiada o tym, co zdarzyło się dalej.

20.40-21.10
Przekraczanie granic systemu
Aleksandra Peszkowska

Katarzyna Opalińska i Aleksandra Peszkowska poleciały na Kubę sprawdzić, czy po Hawanie naprawdę jeżdżą maluchy, zobaczyć
miejsca, które wyglądają jak tropikalna wersja Polski sprzed ok. trzydziestu lat oraz rozmawiać z ludźmi, którzy buntują się
przeciwko systemowi. Zrobiły wywiady m.in. z Yoani Sánchez, blogerką uznaną przez tygodnik „Time” za jedną ze stu najbardziej
wpływowych osób na świecie, oraz z Ciro Javierem Díazem Penedo, muzykiem, który nagrał płytę z piosenkami Jacka
Kaczmarskiego.

21.15-21.45
W dobrym stanie
Adam Blokus

Studencka podróż przez „Stany”, czyli Uzbekistan, Tadżykistan i Kazachstan (a w drodze powrotnej na dokładkę Azerbejdżan i
Gruzja). Podczas niej cztery uzbeckie wesela, przeprawa barką przez Amu-Darię oraz zdobywanie Fańskich Gór i wzgórz Tuszetii.
Środki transportu od osiołków przez pociągi-łaźnie aż po zwyczajne, tylko trochę dymiące autobusy.

Sobota, 12 marca 2011 r.

10.00-10.30
Rosyjska Północ
Andrzej Molisz

Można jechać nad Bajkał, można wyruszyć w Ałtaj, ale Rosja potrafi być fascynująca też znacznie bliżej. Prastare góry Chibiny na
Półwyspie Kolskim, kajaki w Karelii, ginąca kultura ugrofińskich Karelów? Brzmi ciekawie. Tym bardziej, gdy doświadcza się tego
w 24-godzinnym słońcu.

10.35-11.05
Af-ga-nistan! Wakacje bez cepelii
Jakub Rybicki

 Pola minowe, żołnierze, choroby tropikalne, złodzieje i pościgi, czyli wszystko, co kojarzy się z dobrą przygodą. Właśnie tak
wyglądał dwumiesięczny pobyt w Afganistanie dwóch śmiałków. Jako pierwsza od 30 lat ekipa z Polski wchodzili na najwyższy
szczyt kraju, Noszak (7492 m), i przemierzyli - pieszo, konno i „kamazostopem” - dziewicze zakątki Hindukuszu oraz dolinę
Wachanu.

11.10-11.40
Dach Europy: dobrze mieć marzenia
Maciej Łęgowski, Marek Kaczanowski, Piotr Paczyński, Mariusz Albecki

Kolejna wyprawa 7. Gdańskiej Integracyjnej Drużyny Harcerskiej i Gdyńskiego Stowarzyszenia Integracyjnego
„Promyk” z udziałem osób z niepełnosprawnością intelektualną. Tym razem celem był trekking wokół Mont Blanc oraz zdobycie
szczytu.

11.45-12.15
Pojechali w Bieszczady, po drodze im było do Czech
Krzysztof Langer

4 tys. km w siodle skutera w trakcie spontanicznej, planowanej z dnia na dzień przeprawy przez Bieszczady, Słowację, Węgry i
Czechy. Poszukiwania zamków i jaskiń zakończone dość niespodziewanie, bo odnalezieniem „węgierskich Pompei” i podróżą w
czasie o kilka milionów lat wstecz, która pozwoliła poznać niezwykłą historię fauny i flory tych obszarów.
12.20-12.50
Kulinarny koniec ramadanu
Artur Filipczak, Katarzyna Betley, Eliza Jakubiak

Ociekający ropą i złotem Sułtanat Brunei, największe krewetki królewskie na Borneo, tradycyjny chrzest muzułmański, bagienne
bieda-domy w Sandakanie oraz widok na Petronas Towers z najwyżej usytuowanego kondominium w Kuala Lumpur. Innymi
słowy wszystko, co można zobaczyć i posmakować, biorąc udział w obchodach Hari Raya, czyli szukając klucza do zrozumienia
islamu w malajskiej kuchni.

12.55-13.15 Przerwa

13.15-13.45
Na miotle przez świat
Joanna Bąk, Dorota Szelezińska
Docierając w miejsca, których nie ma na mapach, Joanna Bąk i Dorota Szelezińska spotkały w Peru oraz w Boliwii ludzi, którzy
wprowadzili je w niesamowity świat szamańskich obrzędów, rytuałów i opowieści. W oparciu o bogatą dokumentację
audiowizualną, jaką zebrały, przygotowały opowieść o mistycyzmie i sile magii oraz o kulcie prekolumbijskich bogów, który wciąż
określa świadomość wielu mieszkańców Ameryki Południowej. Wyprawa była współorganizowana przez Fundację Bielecki Art.

13.50-14.20
Nieodgadniona Nowa Gwinea
Karolina Sypniewska

Takie doświadczenia trudno porównać z czymkolwiek innym, na szczęście nieco łatwiej jest o nich opowiedzieć. Karolina
Sypniewska wie m.in., jak smakuje krokodyl oraz gdzie odprawiane są rytuały inicjacji, a wszystko dlatego, że przez pewien czas
mieszkała na niewielkiej papuaskiej wyspie.

14.25-14.55
Przygody na Morawie: Serbia 2010
Anna i Wiesław Michalak

Świetnie zgrany kajakowy kwartet (Anna i Wiesław Michalak, Jarosław Frąckiewicz, Celina Mróz) nie bez komplikacji zmagał się z
nizinną Morawą. Miał być łatwy, rekreacyjny spływ serbską rzeką, a zrobiła się wcale niezła wyprawa. Ukoronowaniem 350 km
na rzece było wpłynięcie do Dunaju i zakończenie podróży w miejscowości Ram, u stóp zamku, przed panoramą przełomu
największej środkowoeuropejskiej rzeki.

15.00-15.30
Na południe Afryki: RPA, Suazi, Lesotho
Ewelina Grymuła, Łukasz Szubiński

Z nad Oceanu Indyjskiego w subtropikalny las i dalej ku półpustyni. Po drodze miasta pełne biedy, ale i uśmiechu, z mieszkańcami
naznaczonymi wstrząsającą historią apartheidu. Ponad 4 tys. km wynajętym autem (toyotą tazz), a gdy już brakło pieniędzy –
autostopem. Zachwycająca różnorodność południowej Afryki i smak chleba wypiekanego przez lesothańskich rolników.

15.35-16.05
Na wschód: ruszając w nieznane
Paweł Szuszkiewicz

Poszukiwanie znaczenia, które zawiera się w słowie „podróż”, podczas wyprawy do środkowowschodniej Azji. Czy Mongolia i
granicząca z nią od północy Buriacja to miejsca, gdzie można odnaleźć coś, o czym się jeszcze nie wie?

16.05-16.25 Przerwa

16.25-16.55
Antisuyo 2010: Ameryka prekolumbijska
Łukasz Czeszumski

Pięciu podróżników z Polski zainspirowanych relacjami dawnych odkrywców przez miesiąc przeczesywało dżunglę porastającą
górskie zbocza prowincji Amazonas w północnym Peru. Szukali śladów zaginionej cywilizacji Chachapoyas, której przedstawiciele
zamieszkiwali kiedyś obszar między rzekami Maranon a Huallaga. W prawdziwym archeologicznym raju, trudnodostępnym i
mało zbadanym rejonie, dotarli do krypt, resztek murów i domów pamiętających czasy sprzed przybycia na kontynent
Europejczyków.
17.00-17.30
Anioły i demony spotykają się w Ladakhu
Dominika Lis

Będą nie tylko buddyjskie klasztory i trekking w Himalajach połączony z próbą zdobycia Stok Kangri, ale także, a raczej przede
wszystkim, spotkania z ludźmi – z mieszkańcami Ladakhu oraz z dziennikarzami dokumentującymi skutki powodzi, jaka w
ostatnim czasie nawiedziła ten rejon.

17.35-18.05
Nad Bajkał w trzy i pól osoby
Jola, Jarek i Róża Kania

Wyjazd będący kontynuacją ubiegłorocznego projektu BabyCamino. Rodzina Kaniów nie tylko systematycznie realizuje
podróżnicze marzenia, lecz także wciąż się powiększa. W podróż nad Bajkał, oprócz półtorarocznej Róży, rodzice zabrali tym
razem też pasażera na gapę: Jola była w piątym miesiącu ciąży.

18.10-18.40
Colo-r-owe-r-ado
Paweł Kudela

Zaledwie siedem dni i trzynaście godzin zabrało Pawłowi Kudeli przejechanie rowerem bez wsparcia z zewnątrz bardzo trudnej,
terenowej trasy z Denver do Durango w ramach wyścigu Colorado Trail Race. Wytyczony górskimi ścieżkami, usłany kamieniami i
korzeniami szlak liczy 784 km i wije się pośród olśniewających krajobrazów Gór Skalistych.

18.45-19.15
Zdarzenia i zderzenia: od Kairu do Kapsztadu
Piotr Marek, Adrian Krajewski

15 tys. km z północy na południe wschodnim korytarzem Afryki. Dziewięć krajów, dziesiątki wiosek, świątynie Lalibeli, dzikie
zwierzęta i Kilimandżaro, czyli codziennie nowe zdarzenia, a czasem też zderzenia i wypadki.

19.20-19.50
„Śladami Stasia i Nel", epizod III: samotnie rowerem z Egiptu do Sudanu
Marcin S. Sadurski

Dwumiesięczna podróż rowerem przez pustynną scenerię południowowschodniego Egiptu i Sudanu. Z Marsa Alam przez
Berenice do Asuanu i dalej, po przeprawie przez Jezioro Nasera, na południe aż do Chartumu. Ponad 2400 km zwieńczone
spotkaniem z wnukiem Mahdiego, słynnego przywódcy XIX-wiecznego powstania przeciwko Brytyjczykom.

20.00-20.20
Łosie, Abba i borówka, czyli Szwecja w pigułce
Maciej Zborowski

Prelekcja doświadczonego przewodnika Stena Line pokazująca różnorodne oblicze Szwecji. Turyści wybierający cel podróży
kierują się nie tylko specyfiką konkretnego miejsca, ale również skojarzeniami z szeroko rozumianą kulturą danego kraju. Innymi
słowy: atrakcje turystyczne to nie wszystko – liczy się także muzyka popularna, kto króluje w szwedzkich lasach (oczywiście łoś)
oraz skandynawska kuchnia.


20.25-20.55
Kaktusy w Meksyku
Antoni Hinz

Film z wyprawy, której cel był, trzeba to przyznać, oryginalny: poszukiwanie rzadkich gatunków kaktusów. Trzy tygodnie
intensywnych wysiłków uwieńczone zostało odkryciem miejsc, skrywających unikatowe gatunki roślin.

21.00-21.30
Stan bycia w podróży
Grzegorz Urban, Daniel Śliwowski

Motocyklowa podróż przez Kaukaz, Azję Centralną, Syberię i Mongolię. Dwóch przyjaciół, dwa motocykle, trzy miesiące i 20 tys.
km dróg i bezdroży.
21.35-22.05
Jeden uśmiech, 74 autostopy
Bartłomiej Koczenasz

Przelicznik, który naprawdę robi wrażenie: jeden uśmiech i aż 74 autostopy. W sam raz na podróż z Krakowa do portugalskiego
Algarve. Wyprawa była kolejną odsłoną podróżniczego projektu Smiley Planet.

22.10-22.40
Kresy i bezkresy Rosji
Leszek Grabowski

Pięciotygodniowa podróż w głąb Rosji koleją transsyberyjską, marszrutą, pieszo i autostopem. 3 tys. km włóczęgi spędzone na
próbach poszukiwania prawdy o Rosji i o Rosjanach.


Niedziela, 13 marca 2011 r.

10.00-12.30
Seminarium „PODRÓŻE TRZECIEGO WIEKU”

12.30-13.00 Przerwa


MAŁY FOTOPLASTYKON CD.

13.00-13.30
Etiopia: leniwy tydzień w Lalibeli
Natalia Popielak, Michał Ziółkowski

Siedem niezapomnianych dni spędzonych na pograniczu Wyżyny Abisyńskiej i Kotliny Danakilskiej. Lalibela, święte miejsce
etiopskich chrześcijan, zafascynowało ich do tego stopnia, że po obejrzeniu wykutych w skałach kościołów zostali w niej o wiele
dłużej niż planowali.

13.35-14.05
Światła i cienie Afryki
Muzungu-art: Magda Hueckel, Tomasz Sliwiński

Cykl fotografii powstałych w wyniku fascynacji kontynentem afrykańskim – miejscem magicznym i zmysłowym, pełnym światła,
barw, muzycznych wibracji, intensywnych zapachów, ale też cierpienia, biedy i niesprawiedliwości. Zdjęcia wykonano w Algierii,
Etiopii, Kenii, Kongo, Lesotho, Mali, RPA, Ruandzie, Swazilandzie, Tanzanii i Ugandzie.

14.10-14.40
Najpiękniejszy Kaukaz
Grzegorz Petryszak

Na Kaukazie mówią, że Bóg, stwarzając świat, najbardziej malowniczy zakątek zachował dla siebie, na odpoczynek po ciężkiej
pracy. Ostatecznie jednak i nim się podzielił – odstąpił go Gruzinom. Bo spodobało mu się, jak biesiadowali. A ten zakątek to
Swanecja – najpiękniejsza część Gruzji.

14.45-15.15
Bezludna Alaska
Michał Szymanski

Trzy tygodnie przygód w największym amerykańskim parku narodowym, Wrangel-St.Elias. Próba przejścia 120-kilometrowego
odcinka pomiędzy jeziorem Tebay a Iceberg, bezkresne przestrzenie, niezliczone górskie szczyty, niedźwiedzie po raz pierwszy
widzące człowieka i dwójka miłośników gór w oszałamiającej scenerii.

15.20-15.50
Latino Beza
Anna Bezubka
Zaczęło się od sylwestra w Rio, potem był koniec świata (Ziemia Ognista), a dalej już jakoś samo poszło. Opowieść o wędrówce
przez Amerykę Łacińską, Dniu Matki w Gwatemali, gorącym kubańskim niebie i boliwijskich marketach.

								
To top